A na weekend polecam … randki z mamą. Albo z tatą.

Zanim przejdę do weekendowych atrakcji, pozwolę sobie podzielić się krótką, acz ważną niezwykle refleksją.

Oprócz czasu spędzanego razem, czyli wspólnie z rodzicami i rodzeństwem, Testerzy niczego bardziej nie pragną jak czasu na absolutną wyłączność. Takiego jeden na jeden. 100% uwagi = 100 % szczęścia. Żadne klocki, lalki, lody z posypką, rower …  Czas na wyłączność jest dla Testerów wciąż absolutnym hitem i numerem jeden, o który potrafią kłócić się do upadłego i czasem nawet zupełnie bez sensu.

Znamy oczywiście wartość tego czasu na wyłączność, ale nasze życie rodzinne najczęściej układa się tak, że większość spraw oraz aktywności załatwiamy razem we czwórkę albo w konfiguracji 2 dzieci plus 1 rodzic. I nie, wcale nie namawiam do trwałych podziałów i zmian w tej materii, a jedynie do tego, aby czasem, no powiedzmy raz na miesiąc chociaż, tak się zorganizować, aby wyłącznie jednemu dziecku poświęcić jedno popołudnie, przedpołudnie lub nawet dzień cały ! Bez brata, siostry i drugiego rodzica. Radość nie do opisania! Taka „randka” sam na sam ! Hit absolutny ! Program rozrywkowy jest oczywiście ważny, ale ręczę, że już sam pomysł jest zapowiedzią czegoś fantastycznego i każdego ucieszy! My z Testerką na przykład randkujemy jutro. Wprawdzie nie wiem w co się ubiorę, jaką wezmę torebkę, buty  i dodatki 😉 ale wiem, że będziemy się bawiły doskonale i to właśnie jest w tej randce najlepsze !

Z racji pięknej wiosennej aury trochę monotematyczni będziemy i na weekend polecimy naszą największą lokalną atrakcję w postaci oczywiście plaży. Linia brzegowa długa, muszelek sporo, najazd turystów wciąż daleko przed nami, tak że  każdy znajdzie miejsce i formę relaksu dogodną dla siebie i reszty rodziny.

Dla tych, którzy oprócz piasku i wody coś więcej jeszcze chcą zobaczyć, polecam spacer w niedziele w pobliżu mola w Brzeźnie, gdzie w charakterze spacerowiczów wystąpią … koty. I to nie byle jakie koty, tylko koty na szelkach ze schroniska „Promyk”. Będzie można pogłaskać, pospacerować, pomóc, a nawet zabrać do domu. Czas imprezy to niedziela 15.04.2018 r. godz. 12-14.

Tym, którzy chcą swoje latawce z domu wypuścić na wiosenne latanie albo po prostu popatrzeć jak pięknie może wyglądać niebo, proponuję sobotnią imprezę „Latawce na plaży” w Gdyni. Oficjalne rozpoczęcie o godzinie 11:00.

Wielbicieli rezolutnej 5-letniej Basi – bohaterki książek dla dzieci autorstwa Z. Staneckiej i M. Oklejak – nie powinno zabraknąć w ten weekend w kinie, – na przykład Helios w Metropolii – gdzie o godz. 10:30 i 12:00 odbędą się premierowe projekcje polskiego filmu animowanego o przygodach Basi. My z Testerką idziemy w ramach naszej randki. Tester szczęśliwie stwierdził, że woli coś dla chłopaków, jeszcze nie wie co, ale się zastanowi (już się boję), a zatem wszystko wskazuje na to, że nasze jutrzejsza wyjście z serii „jeden plus jeden” powinno się udać. W programie też atrakcje specjalne, czyli przed wyjściem Testerka chce mieć różowy lakier na paznokciach od kciuków, po projekcji obiad „na mieście”, a następnie lody. Koniecznie truskawkowe i duże. Hmmm … wygląda na to, że 5-letnie kobiety wciąż jeszcze nie jest trudno uszczęśliwić. Wymagania rosną dopiero później 😉

2052213__kr

Reklamy

Rytuały. Polecam nie tylko na weekend.

IMG_20180405_171841

Nasze rytuały rodzinne to nie tylko kłótnie Testerów przy grze w „Monopol”, wrzaski o to, kto rano umyje jako drugi zęby oraz wieczorne negocjacje dotyczące przedłużenia czasu projekcji bajki. Są też rytuały w całości przyjemne i na takich to pozytywnych sprawach chciałabym dziś się skupić. A że zbliża się już kolejny weekend, nasz zapowiadany materiał o Ejlacie wciąż w literackiej rozsypce, to postanowiłam przy okazji dwa tematy w jeden połączyć i tak oto sprytnie z czwartkowego wpisu wybrnąć.

Oprócz rytuałów jak te wyżej wymienione, których poziom atrakcyjności jest kontrowersyjny raczej, istnieje cały szereg spraw fajnych, które nadają koloryt rodzinnemu życiu i o których można i mówić i pisać z przyjemnością prawdziwą. Wśród nich są też rzeczy, które robimy zawsze o określonej porze – tak jak weekendowe seanse bajek w sypialni (no może godzina rozpoczęcia projekcji tj. 6:30 wymagałaby pewnych poprawek), zakup koktajlu miód – malina po zajęciach na basenie oraz … wieczorne czytanie. Tak. Czytanie jest od bardzo dawna naszym rodzinnym Ważnym Rytuałem i taki właśnie rytuał czytania w trochę bardziej sformalizowanej formie chciałabym dziś zareklamować i polecić.

Testerzy mają paszporty – każdy z nich po dwie sztuki. Jeden na wakacyjne wyprawy, a drugi na wyprawy … czytelnicze. Do tego pierwszego trzeba było zdjęcia zrobić, uiścić stosowną opłatę i dwa tygodnie na odbiór poczekać, a jedynym wymogiem uzyskania tego drugiego jest … wizyta w bibliotece. Tak ! Prościej się nie da !

A piszę o tym dzisiaj, bo w najbliższy weekend rusza z pompą fantastyczny projekt „Zaczytane dzieciaki” organizowany przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Gdańsku i każde dziecko, które nie ukończyło 6 – go roku życia przy pierwszych odwiedzinach w dowolnej filii biblioteki bez żadnych zbędnych formalności, zdjęć, kolejek i opłat otrzyma swój własny osobisty Pakiet Startowy czyli Kartę do kultury oraz paszport czytelnika

IMG_20180330_151118

a wszystko to zapakowany w szykowną biblioteczną siateczkę eko. O taką!

IMG_20180330_151058

Paszport to nie tylko zagadki i łamigłówki, ale też swoisty program lojalnościowy, bo przy każdej kolejnej wizycie młody czytelnik otrzyma pieczątkę w paszporcie, przy 5-tej pieczątce – specjalną książkę stworzoną przez bibliotekarzy, a przy 10 – tej uwaga order ! Najprawdziwszy ! A w styczniu 2019 roku zaproszony zostanie na uroczystą galę. To się nazywa celebrycKie życie ! My już i karty i paszporty mamy od dawna, tak więc na galę możemy się jedynie w roli widzów wbić, ale przed tymi wszystkimi, którzy jeszcze ich nie mają otwiera się szansa na prawdziwą przygodę.

Bibliotek reklamować oczywiście nikomu nie trzeba, więc ten wątek pominę – nasza ulubiona to ta w CH Manhattan, gdzie Testerzy już jako maluchy bawili się na placu zabaw, a teraz samodzielnie przeczesują półki z książkami i płytami DVD.

Inauguracja akcji połączona z obchodami Światowego Dnia Książki już w tą sobotę w bibliotece w CH Manhattan o godz. 10:00. W programie liczne atrakcje, warsztaty plastyczne, spektakl teatralny a nawet pokaz iluzji, i o ile piękna wiosenna pogoda nie wygoni nas wszystkich na plaże i do parków, będzie to zapewne najbardziej godna polecenia atrakcja na weekend.

Żeby jeszcze bardziej zachęcić wyznam, że u nas wieczorne czytanie doskonale łagodzi testerskie obyczaje, skłania ich do mądrych rozmów, głębokich refleksji i jest takim chyba najprzyjemniejszym momentem dnia, kiedy to można się od Testerów sporo dowiedzieć i wiele tajemnic posiąść. Można się też pośmiać, jak wczoraj kiedy to Testerka po skończonej lekturze z bardzo tajemniczą miną poprosiła, abym się nad nią nachyliła, bo musi mi coś „wyznać”, a kiedy zrobiłam to czekając w napięciu wyszeptała – „Mamo … siedzisz mi na stopie”. Wiem, nie na temat, ale od wczoraj mnie to bawi nieustająco 😉

 

 

A na weekend polecam …

Spanie. Polecam spanie ! Szczególnie Testerom, którzy od dnia swych narodzin każdy weekendowy poranek organizują nam tak samo – pobudką o 6 rano. No, może czasem w łaskawości swojej jedno albo drugie dociera do sypialni z około 30 minutowym opóźnieniem, ale jest to absolutny rekord. Na chwilę obecną, niestety, nadal jeszcze nie pobity.

A jak nie spanie oraz tak zwana „swobodna zabawa” Testerów, w temacie której tylko oni wiedzą o co chodzi, a których warstwa merytoryczna jest tak skomplikowana i niezwykle szeroka, że stanowi materiał na odrębny wpis, a może i nawet cztery, to polecamy teatry, gdzie nie wieje i nie pada (a to ważne!), a przedstawienia ciekawe i kierowane stricte do młodego widza (Teatr Miniatura „Jasiek i Małgosia czyli uważaj robaczku”, Teatr Gdynia Główna „Czerwony Kapturek”, Teatr Na Plaży „Przygody Tosi i Plastusia”, poza tym tradycyjnie Teatr w Blokowisku oraz niedzielne przedstawienie w „Mieście Aniołów”).

Dla tych co muszą jednak coś w życiu jeść, pić a zatem zakupy w weekend zrobić polecamy wizytę w Galerii Bałtyckiej, gdzie jak co roku przed Wielkanocą „Projekt Kwiaty” organizuje i fantastycznie prowadzi warsztaty florystyczne dla dzieci. Informacja o zapisach i godzinach warsztatów na stronie GB.

W CH „Riviera” w Gdyni robiąc zakupy można obejrzeć gigantyczne pisanki i nawet swój głos na faworyta (faworytkę?) oddać, a w „Galerii Morena” zwiedzić lodową krainę oraz umożliwić naszym milusińskim udział w warsztatach, jak sądzę zimowych. Osobiście wolałabym na jakieś wiosenne warsztaty się udać, ale cóż … wszystko przed nami.

2039315__kr

A dla tych co mimo niezbyt sprzyjającej aury postanowią ten weekend spędzić na powietrzu oprócz absolutnego numeru jeden czyli spacerów nad naszym pięknym morzem polecamy jutrzejszy oldschoolowy festyn rodzinny na Polance Redłowskiej w Gdyni (godz. 12-14:30) oraz spacer po oliwskim ZOO (niedziela, godz. 11:00), gdzie będzie można wziąć udział w zabawie terenowej dedykowanej dzieciom, posłuchać opowieści o wiosennych zwyczajach zwierząt a na końcu w chatce Góralce stworzyć własnoręcznie kartki i ozdoby wielkanocne. A wszystko to w cenie biletu do ZOO. My na pewno wbijamy !

 

Tester celebrytą

IMG_20180316_152154

I tak oto zamiast w czwartkowy wieczór anonsować nadchodzące weekendowe wydarzenia wszyscy daliśmy się ponieść fali ekscytacji, jaka ogarnęła Testerów a zwłaszcza jednego, tego starszego, po ujawnieniu niespodzianki, którą sprawił nam magazyn „Together”, a konkretnie jego marcowy numer 😉

Tak że wybaczcie naszą niedyspozycję albo raczej utrzymujący się brak aktywności na tym polu – sypiemy głowy popiołem i  aby po części chociaż odkupić swoje winy informujemy, że w końcowym opracowaniu, a konkretnie na etapie poszukiwania nadających się do publikacji zdjęć, a są tu pewne spory wśród głównych bohaterów, znajduje się wpis z naszych izraelskich zimowych ferii. Hmm … choć biorąc pod uwagę panującą tam wówczas temperaturę, określenie to nie jest specjalnie trafione 😉

A tymczasem raz jeszcze dziękujemy magazynowi „Together” za wyróżnienie nas oraz za to, że dzięki nim Tester po raz pierwszy w życiu poczuł się celebrytą ! Mało brakowało, a autografy zacząłby rozdawać 😉

Pierwsze rwanie

IMG_20180210_092821

„Mamo, nie zgadniesz co ja mam !” – powiedziała dumna z siebie Testerka pewnego pięknego popołudnia kiedy to odbierałam ją z przedszkola. „No … obrazek, zabawkę, może kulkę plasteliny ? – możliwości było sporo, próbowałam.

„Nie. Próchnicę !” – no takiej odpowiedzi nie przewidziałam. „I to w trzech zębach „. Chciałam powiedzieć, że gratuluję, ale się powstrzymałam. Był to pierwszy z kilku wykonanych w ramach przedszkola przeglądów uzębienia, w wyniku którego udało się wykryć takie oto znalezisko. I tak też zaczęła się nasza przygoda z gabinetami dentystycznymi na terenie osiedla. Poszukujących detali, cen i godzin otwarcia od razu odsyłam na internetowe strony, no i uprzedzam lojalnie – nie jest to żaden wpis sponsorowany ani lokowanie produktu. Wręcz przeciwnie – wszędzie standardy bardzo zbliżone, ankiety do wypełnienia, panie uśmiechnięte, dłonie pewne, plomby kolorowe, naklejki – nagrody, a ceny właściwie wszędzie takie same. I nie jest to niestety tania impreza.

Robaki były trzy – dwa malutkie i jeden większy odrobinę. Rozgościły się w trzech ząbkach Testerki i wymagały podjęcie szybkich działań celem ich unicestwienia. Z pierwszym robakiem rozprawiliśmy się po drodze z przedszkola w „Prodencie” – poszło szybko, sprawnie oraz prawie bezboleśnie. Drugi robak dokonał żywota w położonym w sąsiedztwie garnizonowej apteki „Dental Spa”, gdzie dodatkowo Testerka miała możliwość obejrzenia bajki wyświetlanej na suficie. Z trzecim robakiem udaliśmy się do „WiewiórK”, ale o tym za chwilę. Teraz czas na stomatologiczną historię Testera.

Podekscytowany opowieściami o tajemniczej wróżce – zębuszce, czyli takiej pani, która w zamian za utracone zęby podkłada pod poduszkę kasę, Tester nie mógł wprost się doczekać, kiedy to kołysząca się i utrudniająca mu gryzienie dolna jedynka zamieni się w 10 zł. Albo lepiej w 20. Marzenie spełniło się, choć w okolicznościach trochę innych od wymarzonych – Tester utracił jedynkę po drodze do domu, kiedy to spożywał bułkę. Tak naprawdę ją połknął , ale wersja oficjalna, w którą dotąd wierzy jest taka, że zgubił i tego się trzymamy. Rozpacz była wielka – co on teraz pod poduszkę włoży ?? ale przekonałam go, że wróżka za zagubione zęby też oddaje. Za połknięte również. I tak oto pierwszy ząb Testera zamienił się w 20 zł. Cud normalnie 😉

Z drugim było gorzej – i tu miejsce zaraz w fabule pojawi się „WiewiórK”, ale to za chwilę. Pojechaliśmy na zimowe ferie, na którym towarzyszyła nam między innymi ciocia Marta – studentka stomatologii, która to z przyzwyczajenia i prawie już zawodowej ciekawości po zajrzeniu w paszczę Testera stwierdziła, że z górnego dziąsła wyrasta mu niczym róg bawoli wielka jedynka. A ta mleczna piętro niżej ani myśli wychodzić. I tak oto pierwszego dnia po powrocie z ferii wylądowaliśmy w gabinecie o nazwie „WiewiórK”. I znowu ta sama ankieta, miła pani, kącik zabaw, kolorowe plomby … Było nerwowo i nawet krwawo, ale bardzo sympatyczna młoda pani doktor Miriam świetnie sobie z Testerem i jego jedynką poradziła. Tu dla odmiany rwanie poprzedziła rozmowa na temat wyposażenia gabinetu połączona z prezentacją sprzętów oraz możliwość siedzenia na kolanach mamy podczas zabiegów, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla dzieci, które na fotelu dentystycznym nie czują się pewnie. Było smarowanie pachnącą galaretką, potem kropelki na uśpienie ząbka (ładniejsza nazwa zastrzyku ze środkiem znieczulającym), a następnie zdecydowane i szybkie działanie. Nie obyło się bez łez, ale możliwość, a nawet polecenie zjedzenia loda sytuację zdecydowanie poprawiły. No i Tester dostał własny ząb na pamiątkę w szykownym żółtym pudełku. Uprzedzając pytanie – nie, wróżka zębuszka go nie zabrała, bo chciał go następnego dnia do szkoły zabrać, gdzie oczywiście go … zgubił. Tak. Panie obiecały, że jak znajdą to mu oddadzą. Ciągle czekamy 😉

W gabinecie „WiewiórK” Testerka pożegnała też ostatniego największego robaka, niestety, z przyczyn logistycznych – w towarzystwie brata, który nie zdecydował się mimo próśb i sugestii na udanie się do kącika zabaw, tylko postanowił wczuć się w rolę przewodnika i … no trochę nam sytuację skomplikował. Testerka za radą brata zdecydowała się na pozycję „na kangurka” i wszystko szło dobrze do momentu smarowania dziąsła pachnącą galaretką, kiedy to Tester zamilkł na chwilę, pomyślał po czym donośnym tonem ogłosił – „O kuuuuuurcze ! Za chwilę to cię dopiero będzie bolało !!!”. No. To nam pomógł. Przeprawa z ostatnim największym robakiem okazała się najbardziej skomplikowana logistycznie, ale ukończona sukcesem. A najlepszą reklamą gabinetu była Testerka, która po wyjściu z gabinetu i wysmarkaniu nosa udała się wprost do kontuaru celem umówienia następnej wizyty. A na wieść, że nie ma już żadnych robaków, stwierdziła – „ok, to chociaż fluoryzację poproszę”.

My wraz z Testerami podjęliśmy decyzję o pozostaniu na dłużej przy pani Miriam z wiewiórkowego gabinetu, aczkolwiek dwa wcześniejsze również możemy polecić.

Wiewiórkowe ceny: wyrywanie zęba 95 zł plus 50 zł znieczulenie, plomba 125 zł, fluoryzacja 95 zł.

Wróżka – zębuszka – dwie dychy za sztukę 😉

Testerzy. Reaktywacja.

IMG_20180207_172831

Tak, powracamy.

Bez zarzekania się na jak długo i bez tłumaczenia dlaczego, bo ile razy można to samo czytać ? Że praca, że dzieci, że basen i że jeszcze balet w środy, weekendy jakieś krótsze niż w zeszłym roku, kolejki w Lidlu dla odmiany dłuższe, jesień mokra, zima sroga, a jeszcze książkę chciałoby się poczytać i nie przekładać po raz czwarty tego samego spotkania … Cóż. Życie.

Tak, że z racji tego, że w powracaniu doświadczenie mamy spore, do sedna przejdę bez tak zwanych ceregieli i powiem jak to mawiają Testerzy – „zapominamy o tym co było i zaczynamy dzień od nowa”. Tekst ten używany jest przez nich często i niezależnie w jakiej dnia porze. O 20:30 też się sprawdza. No to zaczynamy.

Trochę się Testerom urosło, trochę zębów potraciło, jeden nawet połknięto, ale to na osobny wpis temat, trochę nowych miejsc zwiedziło, trochę świąt, weekendów, dramatów i euforii przeżyło. Tak, że spokojnie, materiału jest sporo i codziennie pojawia się nowy. Nasza testerska kadra miewa się dobrze, a emocje każdego dnia sięgają Zenitu.

Przechodząc do konkretów – Tester został pierwszakiem jako 6 – latek, ma jeden stały ząb, dziewczynę i do tej pory pokorny w temacie odzieży, zaczął się przedwczoraj awanturować, że nie będzie nosił brązowego swetra, bo „chłopaki noszą się na szaro”. No. To byłoby o nim w skrócie. Poza tym czyta, liczy (najchętniej kasę za utracone zęby) i naprawdę lubi chodzić do szkoły. Serio ! Nawet nie trzeba mu za to płacić 😉

Testerka od września dołączy do brata zasilając szkolną zerówkę. W sprawie doboru odzieży awanturuje się już od roku, chodzi na randki (na razie tylko po przedszkolnej sali), na które koniecznie musi mieć sukienkę i rajstopy, które notorycznie dziurawi (zaczęłam kupować wielopaki),  jej ulubionym kolorem jest o zgrozo różowy, momentami przechodzi opóźniony o 3 lata bunt 2-latka jęczeniem wymuszając wszystko, a przeważnie jedzenie. Ale uśmiech ma najpiękniejszy na świecie.

Z zajęć pozaszkolnych Testerzy kontynuują basen, na który nawet lubię jeździć, od kiedy nie muszę już moczyć się z nimi w wodzie (tadam!), a Testerka z radością biega jeszcze na cotygodniowe zajęcia baletu. Testera udało się zarazić pasją do języka hiszpańskiego i wygląda na to, że czeka nas w tym roku wspólna obiecana wycieczka do Barcelony. Czymś trzeba było go zachęcić 😉

Mieszkanie nadal to samo, choć dziecięcy pokój Testera zmienił się w pokój chłopięcy, taki z biurkiem, lampką i wymarzonym piętrowym łóżkiem. U Testerki nadal fioletowo i „księżniczkowo”.

Miniony rok był również czasem rozmyślań (kiedy tylko udawało mi się znaleźć chwilę czasu na myślenie o blogu) czy wyprowadzić się z blogowego świata, czy jeszcze w nim pozostać, a jeśli pozostać to gdzie, w jakiej formie i jak pisać, aby z jednej strony nie funkcjonować jedynie jako tablica ogłoszeniowa z imprezami na weekend, a z drugiej, aby dać z nas tyle ile jesteśmy w stanie i czym chcemy się podzielić. Na dziś decyzja jest taka, że zostajemy, ale szukamy nowego blogowego adresu, gdzie mam nadzieję w nieco zmienionej formie Was wkrótce zaprosimy. Zaległych tematów, miejsc i zdarzeń sporo się nazbierało, więc niesiona falą optymizmu postaram się poskładać je w całość i w jak najbardziej przystępnej formie i w miarę regularnie serwować. Na przystawkę już wkrótce – przygoda z pierwszym rwaniem. Uwaga ! Tekst tylko dla czytelników o mocnych nerwach 😉

A na weekend polecam …

Czasami nie warto za wiele myśleć, za dużo oczekiwać , za szybko się żegnać, za mocno tłumaczyć i zbyt gorliwie powrót obiecywać. Czasami po prostu lepiej usiąść i zabrać się do roboty, nie zastanawiając się co będzie dalej. I tym oto optymistycznym nurtem niesiona postanowiłam nie czekać aż czas, wena twórcza oraz Testerzy pozwolą mi zasiąść nad klawiaturą, aby opisać nasze obiecane styczniowe sanatoryjne przygody w uzdrowisku Rabka, tylko z tak zwanego biegu po prostu zrobić to, co przed nadchodzącym weekendem robić należy. Czyli zaserwować drogim naszym Czytelnikom garść sobotnio – niedzielnych propozycji. A Rabka może spokojnie poczekać 😉

Nasz weekend to Projekt Plaża przede wszystkim. Koc już mamy, krem z filtrem, czapki, pora udać się do piwnicy w poszukiwaniu wiader, łopatek, foremek i reszty plażowego wyposażenia. Uroczyste otwarcie sezonu planujemy na jutrzejsze godzinny poranne. Miejsce niezmiennie to samo – niezbyt zatłoczone, ale z dostępem do toalety oraz innej pożądanej przez Testerów plażowej infrastruktury (lody, woda, siku ;)). Osobiście liczę na delikatną opaleniznę oraz chociaż godzinę spokoju. Tak że naszym numerem jeden na ten weekend jest zdecydowanie PLAŻA i tą atrakcję wszystkim najbardziej polecam.

Alternatywą dla plażowania może być Wodna Fiesta na terenie Przystani Żabi Kruk. W przeciwieństwie do plażowania dzień (sobota, 20.05) godziny zostały przez organizatora ściśle określone (9:00 – 15:00). Na miejscu nie tylko wodne atrakcje (m.in. możliwość wypożyczenia sprzętu bez opłat) ale również wóz transmisyjny Radia Gdańsk i możliwość obcowania z radiowym życiem w ramach nadawanego na żywo 3 – godzinnego programu. Poza tym zwiedzanie „Sołdka” za złotówkę, pokazy ratownictwa … Atrakcji będzie naprawdę sporo.

Kolejna propozycja to festyn rodzinny Bezpieczna Trasa, który rozpocznie się w sobotę 20.05. o godzinie 12:00 na Targu Węglowym w Gdańsku. Atrakcji mnóstwo, zarówno dla małych jak i tych większych. Oprócz klasyki gatunku czyli dmuchańców, malowania buziek, cukrowej waty będą też konkursy i zabawy o tematyce drogowej, pokazy ratownictwa, symulatory, miasteczko drogowe oraz serwis rowerowy. O ile plażowanie nie przeciągnie się za bardzo, na pewno tam zajrzymy. Tym bardziej, że zeszłoroczną imprezę Testerzy do dzisiaj dobrze wspominają.

Festyn Bezpieczna Trasa

Niedziela zapowiada się równie słonecznie, choć temperatura ponoć będzie niższa.  I tak oto Testerzy zamiast plażowania wezmą udział w swojej pierwszej „Trójmiejskiej Grze Parkowej na Orientacje”. Start o godzinie 10:00 vis a vis Parku Bema w Gdańsku, planowana trasa (ok. 3 km) wiedzie przez piękną Górę Gradową. Po drodze punkty kontrolne, w dłoniach mapy … Będzie się działo 😉

Trójmiejskie Gry Parkowe na Orientację Almanak 2017

Dla tych, którzy lubią ruch na świeżym powietrzu ale niekoniecznie z mapą w ręku za to w celu szczytnym, atrakcją może być spacer po Podleśnej Polanie we Wrzeszczu pod hasłem „Weź to podnieś w maju”. W planach sprzątanie Podleśnej Polany w ramach wspólnego marszu z workami na śmieci w rękach, a następnie wspólny piknik na trawie. Impreza planowana jest na godziny 12:00 – 15:00 w niedzielę 21.05.

Inna atrakcja na ten weekend, której nawet nie trzeba szczególnie polecać to oczywiście NOC MUZEÓW i możliwość zwiedzania wszystkich chyba tego rodzaju placówek w Trójmieście i nie tylko w atrakcyjnych cenach lub bez opłat oraz w nietypowych godzinach. Gdyby tak Zamek w Malborku był bliżej …

Inne propozycje to m.in. festyny rodzinne oraz dni otwarte w szkołach – m.in. SP nr 8 przy ulicy Dragana 2 (sobota 20.05, 11:00 -13:30), Gdańska Szkołą Podstawowa przy ulicy Małomiejskiej 8A (sobota 20.05, godz. 10:00) oraz Gdynia International School przy ulicy Moniuszki 10 (sobota 20.05, 10:00-13:00). Zrobiło się cieplej i od razu jest w czym wybierać. A będzie jeszcze lepiej 😉

Zdrowych Świąt ! Bo wesoło to i tak będzie ;)

Po okresie wymuszonej okolicznościami nieobecności powracamy wraz z Testerami, aby złożyć wszystkim naszym czytelnikom oraz sympatykom, którzy pokładają jeszcze w nas jakąkolwiek blogową nadzieję najserdeczniejsze życzenia zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych ! Takich pogodnych, ciepłych i wewnętrznie słonecznych na przekór pogodzie, która w tym roku spłatała nam niezłego psikusa ! Żeby dzieci zajęły się prezentami dając i nam odrobinę spokoju 😉

IMG_20170415_115124.jpg

Ps. Święta to nie czas na tłumaczenia i obietnice, ale tak, wiem, że wraz z Testerem zalegamy jeszcze z zimową relacją z sanatorium w Rabce, która zalega nam w zdjęciach, głowach i sumieniach również 😉 A że głupio tak pisać o śniegu wiosenną porą, więc postaramy się poprawić szybciej niż pogoda 😉

 

Raport mniejszości. Po weekendowy.

Odrobinę spóźniony, bo  się właśnie kolejny weekend rozpoczyna, ale lepiej późno niż wcale, więc zapodaję:

Raport mniejszości, bo niezależnie od piękna krajobrazu, bałwanów, sanek i malowniczej na Bałtyku kry my – a głównie to ja – zimy nie lubimy i trochę się nawet jej boimy. Zwłaszcza takiej z 20 – stopniowym mrozem. I to właśnie ja jako kierownik wydziału rozrywkowego naszej rodzinnej spółki, niestrudzony wynalazca atrakcji i naczelny KO-wiec muszę się o tej porze roku bardzo ale to bardzo natrudzić, aby swoją niechęcią do tej pory roku nie zabić w Testerach zimowego entuzjazmu. Umiarkowanego na razie, ale to i tak postęp. Przy czym w tym sezonie za sprawą pewnej czekającej nas niebawem rodzinnej atrakcji, o której zaraz napiszę, będę miała okazję z tą prawdziwie bardzo zimną zimą się zderzyć. Z pokorą i nadzieją na wiosnę oczywiście. Swoją drogą nie wiem skąd się we mnie ta niechęć do niskich temperatur wzięła, czy jest to cecha wrodzona czy nabyta wada (choćby w związku ze złamaną w wieku lat 8 nogą w trakcie uprawnienia sportu zimowego), ale zima mnie drażni i nic na to nie poradzę. Drażni mnie konieczność każdorazowego trzepania butów przed wejściem do samochodu, zdejmowania po stokroć rękawiczek ze zgrabiałych dłoni, po to aby wysmarkać nos własny i cudzy. No i zaparowanych okularów też nie lubię. Ale do weekendu wracając …

Piątkowy poranek 6.01.2017 roku rozpoczęliśmy niczym wyjęci z kina familijnego, bo długim zimowym spacerem. Wprawdzie propozycja podziwiania przemarszu Trzech Króli poległa w starciu z sankami, ale spędziliśmy długie trzy godziny na powietrzu, co biorąc pod uwagę niesprzyjającą tego dnia ciepłolubnym ludziom temperaturę, była nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza dla mnie samej, ale w krótkim czasie moim śladem poszła pewna młoda niewielkiego wzrostu dama.

img_20170106_115334Tester saneczkowego bakcyla podchwycił od razu i mróz zdawał się kompletnie mu nie przeszkadzać, za to Testerka po kilku zjazdach, kiedy zorientowała się, że ZA KAŻDYM RAZEM trzeba wejść pod górę, żeby móc z niej później zjechać stwierdziła, że woli lato. No chyba, że cytując „tą górkę gdzie w zeszłym roku zjeżdżała na oponach i gdzie był wyciąg”. Z tłumaczeniem, że w sumie to z grubsza na tym polega życie, że przeważnie trzeba się nieźle namęczyć, żeby potem sobie wygodnie posiedzieć jeszcze się kilka lat wstrzymam 😉 Do gustu już bardziej przypadło jej rzucanie śnieżkami, ale najchętniej takimi już zrobionymi. Pozostaje mi w tym miejscu dodać, że jeśli chodzi o umiłowanie komfortu życia to mamy z Testerką wiele ze sobą wspólnego. Nie tylko upór oraz badawcze spojrzenie.

img_20170106_140542Jeśli miałabym już plusów tej zimy szukać, to nie sposób pominąć kwestii tak zwanej „kulinarnej”. Nigdy bowiem Testerom tak obiady nie smakowały, jak po zimowym saneczkowaniu właśnie, kiedy to w południe zawitaliśmy do stosunkowo nowego na naszym osiedlu lokalu o nazwie „Pobite Gary”. Nie jest to absolutnie wpis z gatunku sponsorowanych, bo od takich konsekwentnie z daleka się trzymamy, więc powiem tylko tyle, że wszystko bardzo smaczne, pięknie podane, a o mus z białej czekolady Testerzy stoczyli prawdziwą bitwę. Taką kto szybciej macha łyżeczkami. Na terenie lokalu jest też niewielkich rozmiarów kącik dla dzieci z tablicą i kredami, a możliwość wprowadzania czworonogów to niewątpliwie dodatkowa atrakcja tego lokalu. Ceny też przystępne – za obiad z deserem dla 4 osób zapłaciliśmy ok. 120 zł., więc z czystym sumieniem zachęcamy i bezinteresownie reklamujemy. Oby poziom zarówno ten kulinarny jak i cenowy został utrzymany. Albo przynajmniej nie podskoczył ten drugi.

img_20170106_130058

A popołudnie upłynęło nam na budowaniu domu. Takie z pierników. Zabawa była przednia, budulec smaczny, a efekt przeszedł najśmielsze nasze oczekiwania. Tak że ciociu Anetko, raz jeszcze dziękujemy !

img_20170106_174409

img_20170106_174621

img_20170106_184624

Wracając do zimowego wyzwania, to jutro skoro świt wyruszamy z Testerem do Rabki Zdrój, gdzie będziemy mierzyć się z chłodem, śniegiem i innymi górskimi atrakcjami, ale przede wszystkim będziemy testować Rabkę wraz z przyległościami. Oprócz mrozu będziemy też walczyć z Testera alergią inhalując się, kąpiąc w solance i robiąc wszystkie te cuda, które zamierzałam robić jako emeryt. Tak, że trzymajcie za nas kciuki. Rabko, przybywamy !

A na Nowy Rok i weekend polecam …

Niegdyś – czas mocnych postanowień, ambitnych planów, odważnych założeń, a przede wszystkim czas silnej woli i tak samo dużej determinacji w realizacji tak zwanych noworocznych planów. No … przynajmniej do końca stycznia, bo potem to już różnie z tym bywało 😉

Obecnie – pierwsze dni stycznia to czas równie ambitnych planów, tyle że niezwłocznego złożenia wszystkich przyniesionych przez Gwiazdora zestawów Lego, nieprawdopodobnie silna wola złożenia w końcu Myszki Minnie z puzzli oraz wielka determinacja w rozpracowaniu jednego z zestawów kreatywnych i to tak, żeby nie trzeba było na pomoc naukowców z NASA wzywać. Tak to oto imponująco mój Nowy Rok się rozpoczyna, zadając tym samym kłam wszech obecnie panującej modzie na tak zwane noworoczne postanowienia.  Bo ja już takich nie mam i jest mi z tym doskonale, zachwalam ten stan i szczerze wszystkim polecam.  I proszę o cierpliwość – do planów na weekend przejdę za chwilę.

A oto nasze pierwsze w tym roku rodzinne dzieło. Wstydzę się nawet przyznać ile nam złożenie tego do kupy zajęło 😉

IMG_20170104_185857.jpg

Tak się bowiem porobiło, że mijający czas kompletnie oduczył mnie robienia postanowień a przynajmniej nie noworocznych, dzięki czemu nie muszę już niczego od 1 stycznia rozpoczynać, a towarzyszące mi nieustająco poczucie życiowej kontynuacji napawa mnie dumą i stoickim wręcz spokojem. Słowo daję ! Takim, w którym nic nie muszę, wszystko zacząć mogę, a jednocześnie w końcówce grudnia każdorazowo wolna jestem od uwierającego niczym kamień w bucie poczucia rozczarowania. Bo niestety, statystyki nie kłamią – styczniowe postanowienia są jak filmy sience fiction … Dobrze się je ogląda, ale nikt w nie wierzy. I takiego właśnie uczucia absolutnej życiowej wolności od noworocznych postanowień, które i tak się nie spełnią wszystkim życzę. Żeby moda na niezadręczanie się styczniowymi postanowieniami zaczęła być cool i trendy, a wraz z nią trend na szczęśliwe, mniej zabiegane i bardziej świadome codzienne życie. Aż się prosić, aby dodać w tym miejscu sakramentalne Amen.

Inaczej rzecz się ma z takimi normalnymi postanowieniami, do których robienia gorąco zachęcam i którym kibicuję. Takim, żeby więcej się ruszać, zabrać za hiszpański, częściej kwiaty wąchać, patrzeć w niebo zamiast pod nogi tylko, być uprzejmym i wyrozumiałym również dla siebie oraz … tym podobne postanowienia. Ich wyższość nad tymi styczniowymi polega przede wszystkim na tym, że na ich realizację mamy całe życie i w żadnym grudniu nie przyniosą będą źródłem rozczarowań.

No i aby nie być gołosłownym, a jednocześnie nie odbiec zbyt daleko od tematyki bloga bawiąc się w psychologa, powiem tylko, że wraz z Testerami ten rok również rozpoczęliśmy od życiowego postanowienia. Oprócz zredukowania ilości bajek oraz słodyczy redukujemy również …. prędkość życia. Zwalniamy i nie boimy się tak po prostu … NIC NIE ROBIĆ. A dokładnie to ja przestaje się bać, bo Testerzy to raczej nigdy nie mieli z tym problemu.

I tak oto zamiast pędzić, biec, planować, łapać po trzy sroki za ogon i absolutnie czasu nie marnować, zaczęliśmy z Testerami żyć wolniej, więcej leżeć na kanapie prowadząc tam mniej i bardziej sensowne rozmowy, pytać, odpowiadać, wygłupiać się, przytulać i nigdy albo prawie nigdy się nie spieszyć. Nigdzie. Pewnie nie zostaniemy bohaterami opowieści o tym jak filozofia slow life odmieniła życie naszej rodziny, nie będziemy wspólnie grać na bębenkach, hodować owiec, wypiekać każdego ranka chleba, medytować czy nawet prać w ekologicznych kasztanach, ale mam poczucie, że spełnia się tym samym odkryta przeze mnie niedawno zasada, że wbrew pozorom czasem w życiu im wolniej tym szybciej. Na pozór kompletny bezsens, ale działa. Słowo daję.

A że zbliża się weekend i to dłuższy niż zazwyczaj nawet, to aby tradycji stało się zadość mamy wraz z Testerami kilka pomysłów na jego spędzenie.

O ile mróz nie zatrzyma nas w domu, to oczywiście udamy się w piątek 6 stycznia na spacer, aby między innymi podziwiać Orszak Trzech Królów. Królowie jak co roku pomaszerują zarówno w Gdańsku jak i w Gdyni – Gdańsk start o godz. 12:00 spod Bazyliki Mariackiej.

Ciekawą propozycją jest również „Bal karnawałowy z kucykami” na sopockim Hipodromie. Organizatorzy zapraszają dzieci w wieku 2-5 lat, wstęp wolny, a w planach tańce, zabawy oraz konkursy. No i kucyki oczywiście również będą. Impreza odbędzie się 6.01.2017 r. w godz. 11:00 – 13:00.

Interesującą propozycją na weekend jest również nowo otwarta gdańska „Papugarnia”, gdzie ptaki można nie tylko zobaczyć, ale również podotykać i własnoręcznie nakarmić. Na 250 metrach kwadratowych swoje królestwo ma ponad 60 ptaków. „Papugarnia” mieści się na ulicy Schuberta 1A/3 na gdańskim Suchaninie, a cena biletów uprawniających do 2-godzinnego pobytu to 19 zł bilet normalny, a 15 zł ulgowy.