Raport mniejszości. Po weekendowy.

Odrobinę spóźniony, bo  się właśnie kolejny weekend rozpoczyna, ale lepiej późno niż wcale, więc zapodaję:

Raport mniejszości, bo niezależnie od piękna krajobrazu, bałwanów, sanek i malowniczej na Bałtyku kry my – a głównie to ja – zimy nie lubimy i trochę się nawet jej boimy. Zwłaszcza takiej z 20 – stopniowym mrozem. I to właśnie ja jako kierownik wydziału rozrywkowego naszej rodzinnej spółki, niestrudzony wynalazca atrakcji i naczelny KO-wiec muszę się o tej porze roku bardzo ale to bardzo natrudzić, aby swoją niechęcią do tej pory roku nie zabić w Testerach zimowego entuzjazmu. Umiarkowanego na razie, ale to i tak postęp. Przy czym w tym sezonie za sprawą pewnej czekającej nas niebawem rodzinnej atrakcji, o której zaraz napiszę, będę miała okazję z tą prawdziwie bardzo zimną zimą się zderzyć. Z pokorą i nadzieją na wiosnę oczywiście. Swoją drogą nie wiem skąd się we mnie ta niechęć do niskich temperatur wzięła, czy jest to cecha wrodzona czy nabyta wada (choćby w związku ze złamaną w wieku lat 8 nogą w trakcie uprawnienia sportu zimowego), ale zima mnie drażni i nic na to nie poradzę. Drażni mnie konieczność każdorazowego trzepania butów przed wejściem do samochodu, zdejmowania po stokroć rękawiczek ze zgrabiałych dłoni, po to aby wysmarkać nos własny i cudzy. No i zaparowanych okularów też nie lubię. Ale do weekendu wracając …

Piątkowy poranek 6.01.2017 roku rozpoczęliśmy niczym wyjęci z kina familijnego, bo długim zimowym spacerem. Wprawdzie propozycja podziwiania przemarszu Trzech Króli poległa w starciu z sankami, ale spędziliśmy długie trzy godziny na powietrzu, co biorąc pod uwagę niesprzyjającą tego dnia ciepłolubnym ludziom temperaturę, była nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza dla mnie samej, ale w krótkim czasie moim śladem poszła pewna młoda niewielkiego wzrostu dama.

img_20170106_115334Tester saneczkowego bakcyla podchwycił od razu i mróz zdawał się kompletnie mu nie przeszkadzać, za to Testerka po kilku zjazdach, kiedy zorientowała się, że ZA KAŻDYM RAZEM trzeba wejść pod górę, żeby móc z niej później zjechać stwierdziła, że woli lato. No chyba, że cytując „tą górkę gdzie w zeszłym roku zjeżdżała na oponach i gdzie był wyciąg”. Z tłumaczeniem, że w sumie to z grubsza na tym polega życie, że przeważnie trzeba się nieźle namęczyć, żeby potem sobie wygodnie posiedzieć jeszcze się kilka lat wstrzymam 😉 Do gustu już bardziej przypadło jej rzucanie śnieżkami, ale najchętniej takimi już zrobionymi. Pozostaje mi w tym miejscu dodać, że jeśli chodzi o umiłowanie komfortu życia to mamy z Testerką wiele ze sobą wspólnego. Nie tylko upór oraz badawcze spojrzenie.

img_20170106_140542Jeśli miałabym już plusów tej zimy szukać, to nie sposób pominąć kwestii tak zwanej „kulinarnej”. Nigdy bowiem Testerom tak obiady nie smakowały, jak po zimowym saneczkowaniu właśnie, kiedy to w południe zawitaliśmy do stosunkowo nowego na naszym osiedlu lokalu o nazwie „Pobite Gary”. Nie jest to absolutnie wpis z gatunku sponsorowanych, bo od takich konsekwentnie z daleka się trzymamy, więc powiem tylko tyle, że wszystko bardzo smaczne, pięknie podane, a o mus z białej czekolady Testerzy stoczyli prawdziwą bitwę. Taką kto szybciej macha łyżeczkami. Na terenie lokalu jest też niewielkich rozmiarów kącik dla dzieci z tablicą i kredami, a możliwość wprowadzania czworonogów to niewątpliwie dodatkowa atrakcja tego lokalu. Ceny też przystępne – za obiad z deserem dla 4 osób zapłaciliśmy ok. 120 zł., więc z czystym sumieniem zachęcamy i bezinteresownie reklamujemy. Oby poziom zarówno ten kulinarny jak i cenowy został utrzymany. Albo przynajmniej nie podskoczył ten drugi.

img_20170106_130058

A popołudnie upłynęło nam na budowaniu domu. Takie z pierników. Zabawa była przednia, budulec smaczny, a efekt przeszedł najśmielsze nasze oczekiwania. Tak że ciociu Anetko, raz jeszcze dziękujemy !

img_20170106_174409

img_20170106_174621

img_20170106_184624

Wracając do zimowego wyzwania, to jutro skoro świt wyruszamy z Testerem do Rabki Zdrój, gdzie będziemy mierzyć się z chłodem, śniegiem i innymi górskimi atrakcjami, ale przede wszystkim będziemy testować Rabkę wraz z przyległościami. Oprócz mrozu będziemy też walczyć z Testera alergią inhalując się, kąpiąc w solance i robiąc wszystkie te cuda, które zamierzałam robić jako emeryt. Tak, że trzymajcie za nas kciuki. Rabko, przybywamy !

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s