A na Nowy Rok i weekend polecam …

Niegdyś – czas mocnych postanowień, ambitnych planów, odważnych założeń, a przede wszystkim czas silnej woli i tak samo dużej determinacji w realizacji tak zwanych noworocznych planów. No … przynajmniej do końca stycznia, bo potem to już różnie z tym bywało 😉

Obecnie – pierwsze dni stycznia to czas równie ambitnych planów, tyle że niezwłocznego złożenia wszystkich przyniesionych przez Gwiazdora zestawów Lego, nieprawdopodobnie silna wola złożenia w końcu Myszki Minnie z puzzli oraz wielka determinacja w rozpracowaniu jednego z zestawów kreatywnych i to tak, żeby nie trzeba było na pomoc naukowców z NASA wzywać. Tak to oto imponująco mój Nowy Rok się rozpoczyna, zadając tym samym kłam wszech obecnie panującej modzie na tak zwane noworoczne postanowienia.  Bo ja już takich nie mam i jest mi z tym doskonale, zachwalam ten stan i szczerze wszystkim polecam.  I proszę o cierpliwość – do planów na weekend przejdę za chwilę.

A oto nasze pierwsze w tym roku rodzinne dzieło. Wstydzę się nawet przyznać ile nam złożenie tego do kupy zajęło 😉

IMG_20170104_185857.jpg

Tak się bowiem porobiło, że mijający czas kompletnie oduczył mnie robienia postanowień a przynajmniej nie noworocznych, dzięki czemu nie muszę już niczego od 1 stycznia rozpoczynać, a towarzyszące mi nieustająco poczucie życiowej kontynuacji napawa mnie dumą i stoickim wręcz spokojem. Słowo daję ! Takim, w którym nic nie muszę, wszystko zacząć mogę, a jednocześnie w końcówce grudnia każdorazowo wolna jestem od uwierającego niczym kamień w bucie poczucia rozczarowania. Bo niestety, statystyki nie kłamią – styczniowe postanowienia są jak filmy sience fiction … Dobrze się je ogląda, ale nikt w nie wierzy. I takiego właśnie uczucia absolutnej życiowej wolności od noworocznych postanowień, które i tak się nie spełnią wszystkim życzę. Żeby moda na niezadręczanie się styczniowymi postanowieniami zaczęła być cool i trendy, a wraz z nią trend na szczęśliwe, mniej zabiegane i bardziej świadome codzienne życie. Aż się prosić, aby dodać w tym miejscu sakramentalne Amen.

Inaczej rzecz się ma z takimi normalnymi postanowieniami, do których robienia gorąco zachęcam i którym kibicuję. Takim, żeby więcej się ruszać, zabrać za hiszpański, częściej kwiaty wąchać, patrzeć w niebo zamiast pod nogi tylko, być uprzejmym i wyrozumiałym również dla siebie oraz … tym podobne postanowienia. Ich wyższość nad tymi styczniowymi polega przede wszystkim na tym, że na ich realizację mamy całe życie i w żadnym grudniu nie przyniosą będą źródłem rozczarowań.

No i aby nie być gołosłownym, a jednocześnie nie odbiec zbyt daleko od tematyki bloga bawiąc się w psychologa, powiem tylko, że wraz z Testerami ten rok również rozpoczęliśmy od życiowego postanowienia. Oprócz zredukowania ilości bajek oraz słodyczy redukujemy również …. prędkość życia. Zwalniamy i nie boimy się tak po prostu … NIC NIE ROBIĆ. A dokładnie to ja przestaje się bać, bo Testerzy to raczej nigdy nie mieli z tym problemu.

I tak oto zamiast pędzić, biec, planować, łapać po trzy sroki za ogon i absolutnie czasu nie marnować, zaczęliśmy z Testerami żyć wolniej, więcej leżeć na kanapie prowadząc tam mniej i bardziej sensowne rozmowy, pytać, odpowiadać, wygłupiać się, przytulać i nigdy albo prawie nigdy się nie spieszyć. Nigdzie. Pewnie nie zostaniemy bohaterami opowieści o tym jak filozofia slow life odmieniła życie naszej rodziny, nie będziemy wspólnie grać na bębenkach, hodować owiec, wypiekać każdego ranka chleba, medytować czy nawet prać w ekologicznych kasztanach, ale mam poczucie, że spełnia się tym samym odkryta przeze mnie niedawno zasada, że wbrew pozorom czasem w życiu im wolniej tym szybciej. Na pozór kompletny bezsens, ale działa. Słowo daję.

A że zbliża się weekend i to dłuższy niż zazwyczaj nawet, to aby tradycji stało się zadość mamy wraz z Testerami kilka pomysłów na jego spędzenie.

O ile mróz nie zatrzyma nas w domu, to oczywiście udamy się w piątek 6 stycznia na spacer, aby między innymi podziwiać Orszak Trzech Królów. Królowie jak co roku pomaszerują zarówno w Gdańsku jak i w Gdyni – Gdańsk start o godz. 12:00 spod Bazyliki Mariackiej.

Ciekawą propozycją jest również „Bal karnawałowy z kucykami” na sopockim Hipodromie. Organizatorzy zapraszają dzieci w wieku 2-5 lat, wstęp wolny, a w planach tańce, zabawy oraz konkursy. No i kucyki oczywiście również będą. Impreza odbędzie się 6.01.2017 r. w godz. 11:00 – 13:00.

Interesującą propozycją na weekend jest również nowo otwarta gdańska „Papugarnia”, gdzie ptaki można nie tylko zobaczyć, ale również podotykać i własnoręcznie nakarmić. Na 250 metrach kwadratowych swoje królestwo ma ponad 60 ptaków. „Papugarnia” mieści się na ulicy Schuberta 1A/3 na gdańskim Suchaninie, a cena biletów uprawniających do 2-godzinnego pobytu to 19 zł bilet normalny, a 15 zł ulgowy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s