Nasz pierwszy raz. Bułgaria.

Pierwszy raz może wydarzyć się spontanicznie lub jako wynik długotrwałych przygotowań. Nasz – z racji młodzieńczego wieku Testerów, ilości klamotów do zabrania oraz potencjalnych problemów, które mogą oni wygenerować – należał do tych drugich. Pierwsze wakacje poza krajem. Plus lot samolotem. Czyli wielkie wyzwanie. Żadnych spontanicznych uniesień. Sto procent planu.

Przygotowania do wyprawy niczym alpiniści rozpoczęliśmy blisko rok przed terminem, kiedy to w biurze podróży zapodałam nasze oczekiwania – lot krótki, transfer lotnisko – hotel jeszcze krótszy, hotel przyjazny dzieciom i czysty, do tego baseny, zjeżdżalnie, mini przedszkole oraz wszystko to, co dzieci lubią najbardziej. Czas wyprawy – lipiec. Długość  pobytu – tydzień. Czyli absolutnie wszystko to, co podróżując wcześniej, w epoce „bez dzieci” już na wstępie wykluczałam. Czyż życie nie jest przewrotne ? Jest. I tak oto padło na Bułgarię. Tam też jeszcze nigdy nie byłam.

Bułgaria oprócz wyżej wymienionych zalet miała dla nas jeszcze jeden niewątpliwy plus – ze wszystkich wakacyjnych destynacji jawiła się jako miejsce najbezpieczniejsze. Zarówno w kontekście terrorystów, jak i potencjalnych problemów pokarmowych, które często przytrafiają się na wakacjach.

Lot faktycznie krótki (ok. 2 godziny), Testerzy przetrwali go bez awantur ale też bez specjalnych emocji („tak, tak … tak samo jak autobus tylko w chmurach”), klimat zbliżony do polskiego czyli takie naprawdę upalne lato, ale woda dwa razy cieplejsza niż w Bałtyku. Flora bakteryjna na tyle zbliżona do naszej, że nikt ze znanych nam osób dużych i małych nie nie doświadczył żadnych żołądkowych przygód.

Hotel (Kotva, Słoneczny Brzeg) wygrał w castingu z racji własnego aquaparku oraz rozbudowanej infrastruktury basenowo – dzieciowej. Transfer z lotniska nie przekroczył 30 minut, a położenie w pobliżu centrum, sklepów, a nawet szpitala dawało poczucie psychicznego komfortu. Tylko bankomatu nie było, ale miało to swoje plusy 😉 Obecność dmuchańców, cymbergraja, sklepów z ręcznikami z Elzą, Psim Patrolem itp. trochę drenowała portfele, ale przynajmniej ceny nie należały do wygórowanych.

IMG_20160707_201059.jpg

IMG_20160704_201007.jpg

Pokoje odnowione, animacje w języku polskim, lodów i owoców pod dostatkiem, a jedyną rzeczą na którą można było narzekać, to rzeczywiście, niezbyt wyszukana i monotonna kuchnia. Ale – jakby to przedstawili fachowcy od PR – przynajmniej drogi gościu nie przytyjesz 😉 Poza tym smaczne arbuzy, melony i dojrzałe pomidory sporo rekompensują. No a mewy wielkości psów nieprawdopodobnie podkręcają klimat 😉 Poza tym baseny, zjeżdżalnie, rury, brodziki, skalne groty … Po dwóch dniach brodzenia wokół nich wszystkim nam się pomarszczyły stopy.

IMG_20160703_140011.jpg

IMG_20160706_122837.jpg

IMG_20160703_102645.jpg

IMG_20160703_102908.jpg

A jak już przy tym brodzeniu w basenach jestem, to chciałabym również wpisem tym odczarować pewien mit. Mit wakacji z dzieckiem jako czas odpoczynku dla rodziców. Odpoczynek to owszem, mają dzieci, a rodzice to samo jak w domu – all inclusive 24h na dobę, tyle że bez prania, prasowania, gotowania, zmywania oraz załamań pogody, bo z tymi psychicznymi to już różnie bywa. I spieszę wyjaśnić niedowiarkom – to, co udaje się przy jednym dziecku, względnie dwójce ale z większa różnicą wieku, w naszej fabryce kompletnie się nie sprawdza. Tu na każdej zmianie musi być minimum dwóch pracowników.

Z rzeczy niepotrzebnych, które taszczyliśmy ze sobą w nadmiarze na pierwszy plan wysuwają się ubrania (za dużo, zwłaszcza tych grubszych), skarpetki (produkt nieużywany) oraz książki, bo Testerzy wieczorami padali w minutę nie domagając się czytania. To samo dotyczy gier, puzzli i ogólnie zabawek, bo to co na miejscu i tak będzie ciekawsze. Nawet jeśli to kredki, gumowa piłka z Dorą i dwie łopatki z Miki. Warto za to zadbać o oryginalne lub przynajmniej rzucające się w oczy nakrycia na dziecięce głowy, gdyż ułatwia to bardzo proces czuwania nad bezpieczeństwem Testerów w akwenach wodnych i odróżnienie ich od innych podobnie wyglądających pływaków. Poza tym „must have” – koła do pływania, rękawki, krem z filtrem i okulary przeciwsłoneczne. No i cierpliwość, luzik, spokój … Względnie dobre leki 😉

Z cyklu „rozczarowania” – rozczarowała nas plaża. Brzydka, wąska, niezbyt czysta, bez przyzwoitej infrastruktury, pryszniców, toalet. No a przez wodę, która akurat zakwitła pod wpływem upału, Tester już zawsze będzie twierdził, że Morze Czarne tak naprawdę jest  … zielone niestety.

IMG_20160706_102116.jpg

IMG_20160706_104108.jpg

Z cyklu „zachwyty” to na pewno Nesebar (Nesebyr) – przecudnej urody miasteczko, jedno z najstarszych w Europie, malowniczo położone na półwyspie. Brukowane uliczki, kawiarniane tarasy z widokiem na morze, dużo zieleni, kwiatów … Zasłużenie wpisane na listę światowych zabytków UNESCO. Od naszego hotelu położone jakieś 3-4 km, a skomunikowane kolejką turystyczną, która pokonuje tą trasę wzdłuż linii brzegowej w jakieś 7-8 minut.

IMG_20160703_175103.jpg

IMG_20160703_185452.jpg

IMG_20160703_184328.jpg

Pewnie można w sposób bardziej twórczy spędzać wakacje. Chodzić po lesie, słuchać śpiewu ptaków, moknąć razem w deszczu, budować szałasy czy nawet przebyć pieszo pół Bieszczad. Pewnie, ale trzeba mieć na to odpowiedni nastrój oraz siłę. Dla mnie to rozrywka zdecydowanie na dalszą część wakacji, już po załadowaniu akumulatorów słońcem. A jeśli człowiek najpierw chce … no może nie odpocząć, ale zmienić klimat, nie za wiele myśleć, w ciepłej wodzie czujnie niczym ważka postać, a do tego zobaczyć jak fantastycznie dogadują się różnojęzyczne dzieci w sobie tylko znanym języku, to Bułgaria jest na to bardzo dobrym miejscem. No i głęboki smutek Testerów, kiedy zrozumieli, że nie będziemy tam jednak na stałe mieszkać, jest również dobrą tych wakacji recenzją.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s