Szkoła pływania „Dzidziuś”. Przełamując fale. Oporu również …

Jeśli ktoś już na wstępie zakłada, że pierwszy kontakt młodego adepta pływania z profesjonalnym kursem będzie pełen entuzjazmu, zaangażowania i podporządkowania regułom, może mieć i rację. Ale nie zakładałabym tego jako pewnik. Lepiej dać się zaskoczyć pozytywnie.

Tester – bo o nim mowa – według aktualnych standardów pływackich rozpoczął edukację w wieku mocno już podeszłym (4,5 roku). Kto wie jak potoczyłyby się jego losy, gdyby szeregi szkoły zasilił niemowlakiem będąc. Może śmigałby krytą żabką albo przynajmniej nie szedł od razu jak kamień pod wodę. Albo chociaż obeszło by się bez wrzasków, histerii i uprzejmej zgody, że owszem, może się uczyć pływać, ale „nie mocząc głowy”. Nie muszę dodawać, że konieczne w tej branży schodzenie pod powierzchnię wody zostało już na wstępie kategorycznie wy-klu-czo-ne ! Ale zacznijmy od początku.

Tester pływacką edukację rozpoczął w lutym tego roku, w ramach kursu dla początkujących dzieci w wieku 3-5 lat prowadzonych przez trójmiejską szkołę pływania „Dzidziuś”. Zajęcia odbywały się w Aquastacji (Gdańsk Al. Grunwaldzka, Alchemia), a prowadził je Pan Mariusz. Jako towarzyszący dziecku opiekun wskazany został na wstępie Tata Testerów, gdyż perspektywa stania w basenie, ubraną w czepek i rozebraną z makijażu jakoś nie wydawała mi się szczególnie kusząca. Liczba dzieci na kursie wynosiła ok. 10.

Początek był burzliwy, a spodziewana poprawa nie nadchodziła, mimo wysiłków zarówno taty, jak i i trenera. Postanowiliśmy dotrwać do końca czyli do lipca, a potem ze względu na podeszły wiek oraz postawę Testera rozważyć możliwość przerzucenia go na zajęcia indywidualne. Było trudno, opornie i głośno, bo młody głównie wrzeszczał oraz stawiał opór czynny i bierny.

Przełom nastąpił zupełnie niespodziewanie, chyba w kwietniu, kiedy to Tata z racji służbowego wyjazdu nie mógł pójść z Testerem na zajęcia i atrakcja ta przypadła w udziale mamie czyli mi. Na pierwszych zajęciach Tester przestał ryczeć. Tak zupełnie znienacka. Nadal nie wykonywał części ćwiczeń i kategorycznie odmówił wrzucania go do wody w takt piosenki „baloniku nasz malutki”, ale dało się zauważyć delikatny postęp. Na kolejnych zajęciach uprzejmie zgodził się zamoczyć głowę, zaś na następnych już zbierał zabawki z dna basenu. I tym też sposobem, granatowy czepek i Tester stali się moimi stałymi towarzyszami środowych wieczorów.  A Tester zrównał się z grupą, nie ryczy i nawet puszcza bańki nosem pod wodą. Nadal zdarza mu się pójść na dno, ale przynajmniej czyni to ze spokojem i godnością. I najważniejsza informacja – sam poprosił, żeby zapisać go na kontynuacje kursu, więc z czepkiem chyba się na dłużej zaprzyjaźnię.

Poza tym Tester odnalazł swojego pierwszego dziecięcego idola w osobie Pana Trenera. W geście sympatii zażądał zakupienia mu takiej samej pianki do pływania, a zajęcia chce odrabiać tylko ze swoim trenerem, a nie „jakimś tam obcym”.  W ustach dziecka znaczy to bardzo wiele.

IMG_20160629_184327.jpg

Foto: Tester – kosmita, a w tle jego Idol.

Z informacji ważnych dla ewentualnych chętnych – zajęcia trwają 40 minut i odbywają się raz w tygodniu. Na teren basenu z dzieckiem wchodzi 1 osoba dorosła, za wyjątkiem zajęć otwartych, na których można zabrać kogoś do towarzystwa i pstrykania zdjęć. Koszt kursu to ok. 700 zł, a zakres wiekowy od niemowlaka do 8-10 latków, albo nawet i starszych. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej szkoły. To co wyróżnia szkołę i skłania do jej reklamowania, to fakt, że zajęcia to faktycznie lekcje pływania. Prowadzone przyjaźnie, na wesoło, w przyjemnym i komfortowym basenie, ale jednak lekcje. Bardziej edukacja niż taplanie się w wodzie, a jak już się w tym czepku tam stoi, to jednak o coś chodzić powinno 😉 Poza tym bardzo fajne podejście do dzieci i zauważalne u dzieci postępy w pływaniu.

Nauczeni doświadczeniem późnej edukacji Testera postanowiliśmy nie popełnić tego samego błędu z Testerką. Przygodę rozpoczynamy już w sierpniu, intensywnym 2-tygodniowym kursem pływania dla początkujących dzieci 3-5 lat (zajęcia 3 razy w tygodniu, koszt 200 zł), a jak potoczą się dalsze jej pływackie losy i kto z nas będzie jej od września towarzyszył, jeszcze nie zdecydowaliśmy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s