Półwysep po sezonie. I to z dziećmi.

Czyli nasz subiektywny przewodnik o tym, jak spędzić weekend z dziećmi, nie oszaleć i jeszcze trochę odpocząć. Niemożliwe ? To się okaże. Wykonania zadania podjęła się ekipa Testerów w pełnym składzie. Cel – Jastarnia. Długość pobytu – 3 dni.

IMG_20160321_113129.jpg

Grunt to organizacja. W pracy, szkole, życiu, wszędzie, a przy planowaniu wyjazdów z dziećmi, to już w ogóle organizacja musi być wyjątkowo dobra. Warto zawczasu podjąć ważne decyzje, czyli: gdzie śpimy, co jemy, kiedy wyjeżdżamy, kiedy wracamy, na jaki fundusz wycieczkowy jesteśmy w stanie sobie pozwolić oraz jaki cel osiągnąć. Chcemy godzinami spacerować po lesie, zobaczyć fortyfikacje, odwiedzić Muzeum motyli albo helską latarnię, przejść plażą z Władysławowa do Helu, czy po prostu czas spędzić przyjemnie i miło, a rozrywki, cele i ewentualne zadania planować na gorąco oraz w zależności od pogody ? Tej ducha uczestników eskapady oraz tej drugiej – za oknem. My wybraliśmy opcję drugą czyli precyzyjna organizacja plus spora doza swobody w zakresie wolnego czasu oraz animacji. Zwolennikom opcji numer jeden zalecam dobre przygotowanie, gdyż w w/w wymienionych atrakcji poza sezonem dostępne są jedynie plaże, lasy i fortyfikacje. Latarnia i motyle zapraszają dopiero od maja 😉

IMG_20160321_112341.jpg

W zakresie bazy noclegowej – o ile decydujemy się na hotel, warto wcześniej poświęcić trochę czasu na odwiedzenie stron internetowych wybranych hoteli, bo tam zwłaszcza poza sezonem, w tzw. okresie martwym czają się oferty pobytowe z gatunku tych wyjątkowo interesujących. W tym roku nasz wybór padł na Jastarnię oraz przepiękny Dom Zdrojowy.

 

IMG_20160321_161046.jpg

 

IMG_20160321_165134.jpg

IMG_20160321_165656.jpg

IMG_20160321_173719.jpg

Hotel jest fantastyczny, pięknie położony, urządzony ze smakiem, do morza jest naprawdę 3 minuty piechotą i to nawet z dziećmi, zaś pokoje family size są rzeczywiście dostosowane do pobytów rodzinnych. Jest ładny basen ze sporym brodzikiem oraz wielki pokój zabaw, w którym można zarówno poczytać jak i samochodzikiem pojeździć. Na śniadania warto z góry przeznaczyć minimum godzinę, bo szeroki wachlarz produktów kulinarnych nawet Testerów oszołomił. Zainteresowanych odsyłam na hotelową stronę, a znudzonych zapraszam do dalszej części lektury – czyli restauracje jako baza obiadowa. Hotel posiada oczywiście restauracje (na IV piętrze, z widokiem na morze), a w sezonie również możliwość wykupienia obiadokolacji dla gości, jednak my postawiliśmy na zwiedzanie półwyspu pod kątem również kulinarnym.

I tu mimo naszej niemal doskonałej organizacji pojawił się zgrzyt, gdyż z trzech polecanych nam wcześniej przez znajomych restauracji, tylko jedna okazała się być czynna w poniedziałek w marcu. Plus – spacer był dłuższy niż planowany kwadrans, a apetyt dzieci większy niż nasze o nim pojęcie. W tym miejscu serdecznie pozdrawiamy panie kelnerki z restauracji „Łóżko” w Jastarni. Poleżeć tam wbrew pozorom nie można, ale za to porcje ogromne, a jedzenie bardzo smaczne.

Atrakcje – tu pojawia się miejsce na własną inwencję, gdyż jedni kochają plaże, poszukiwania bursztynu oraz muszli, inni zabawę w „chowanego” w lesie, a jeszcze inni wiedzą, że jak półwysep helski, to wycieczka na karmienie fok być musi. I to obowiązkowo ! Dla niewtajemniczonych – jadąc do fok na Helu warto wcześniej sprawdzić godziny karmienia. My niezmiennie obstawiamy godzinę 11:00.  I lepiej się nie spóźnić, bo całość nie trwa dłużej niż 10 minut.

IMG_20160321_110918.jpg

Czym się na pewno przejmować nie warto ? Prognozą pogody, bo w czasie zapowiadanego deszczu, chmur i powrotu zimy, powitało nas na Helu przepiękne słońce i temperatura 13 stopni. Na plusie oczywiście. Nie warto się również przejmować pakowaniem rzeczy przez dzieci. Nasza sprawdzona opcja – dać im małe walizki i niech biorą co chcą, zaś rzeczy naprawdę potrzebne uwzględnić w pakowaniu naszym. Dzięki temu kiedy to wieczorem okazało się, że za bardzo nie mamy co dzieciom czytać, Testerka cała dumna i zadowolona wypakowała z różowej podróżnej walizki ze świnką Peppą trzy książki i dwie gazety. Miała tam również garnek, nożyczki, trzy połamane kredki oraz wiertło do zębów z zestawu ciastoliny, ale to już zupełnie inna historia.

Półwysep helski poza sezonem jest jeszcze z jednego powodu odwiedzenia warty. Nie ma tam tłumów, budek z lodami, cukrowej waty, pluszaków itp. Hotelowe baseny są prawie puste, plaże tylko dla nas, a precyzyjnie opracowany i wykonany plan wieczornych rytuałów z dziećmi pozwala nawet na delektowanie się świętym spokojem w jacuzzi, niespieszne wygrzanie kości w saunie oraz zebranie sił na czekający nas powrót do codzienności. I te opary jodu helskie …

IMG_20160320_161722.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s