Hej ho hej ho, do szkoły by się szło …

I to z jakim entuzjazmem ! Ciekawa jestem, do jakiego wieku się taka euforia utrzymuje.

Na razie tylko próbnie i w ramach bardzo wcześnie rozpoczętych i szeroko zakrojonych poszukiwań przyszłej podstawówki, do której uczęszczać będą nasi Testerzy, wybraliśmy się w miniony weekend do trzech szkół na tzw. „dni otwarte”. A że blog ten nie ma charakteru ani reklamowego ani propagandowego również, to pozwolę sobie poczynione przeze mnie spostrzeżenia dotyczące edukacji umieścić w kilku treściowych mam nadzieję punktach, nie operując przy tym numerami szkół. Mimo, że my swojego faworyta już mamy.

IMG_20160311_164240.jpg

Stare przysłowie mówi, że „od przybytku głowa nie boli”, a to niestety nieprawda. Mieszkanie w centrum sporego miasta generuje kilka problemów, a jednym z nich jest nadmiar szkół podstawowych, do których potencjalnie przynajmniej można byłoby wysłać dziecko. Bez głębszej znajomości tematu i z tzw. „partyzanta” od razu naliczyłam pięć, z których po wstępnej selekcji wytypowałam dwie warte odwiedzenia oraz jedną położoną kompletnie nam nie po drodze, ale również zainteresowania wartą. Dwie pierwsze to szkoły publiczne, trzecia jest szkoła prywatną. Badania gruntu edukacyjnego wykonywane były przez nas w godzinach porannych w „dniach otwartych” z udziałem potencjalnych przyszłych klientów czyli Testerów. Na podstawie dokonanych obserwacji wyciągnęłam wnioski w zakresie argumentów, jakie dobrze jest brać pod uwagę w ewentualnym procesie decyzyjnym.

  1. Lokalizacja – sprawa niezwykle ważna. Najlepiej po drodze do pracy osoby, która będzie wykonywała usługi transportowe oraz z miejscami, w których możliwe będzie zaparkowanie zarówno w godzinach porannych jak i popołudniowych. Szczyt marzeń – bez konieczności szukania drobnych monet na opłatę parkingową. Jeśli przewidujemy odbierających niezmotoryzowanych w postaci babci, cioci czy dziadka, to świetnie jeśli szkoła jest blisko autobusu, tramwaju, kolejki albo opcja idealna – bardzo blisko domu.
  2. Kadra pedagogiczna. Przyjazna, zainteresowana dzieckiem, lubiąca swoją pracę, zaangażowana. Niestety, tego punktu w ramach „dni otwartych” ocenić się nie da. Wskazana praca własna czyli rozmowy z rodzicami uczniów, aktualne opinie, wyniki nauczania itp.
  3. Budynek. Nie musi być nowy, ale powinien być zadbany, czysty, przyjazny dzieciom, z dobrze wyposażonymi salami, do których chce się przychodzić. Czy duży czy mały – kwestia gustu. Ja wolałabym jakiś mniejszy, ale w tej akurat sprawie nie zawsze jest możliwość wyboru.Ważne, aby cześć dla dzieci młodszych (klasy 0-3) znajdowała się na osobnym piętrze lub w innej części budynku niż część dla dzieci starszych.
  4. Boisko, plac zabaw itp. Sprawa niezwykle istotna, przede wszystkim pod kątem wiosny, lata, ciepłej jesieni …
  5. Sala gimnastyczna. Świetnie jeśli jest. O ile rozwiązania zastępcze czyli wyjazd na basen, wyjście do wynajmowanych obiektów przy starszych uczniach da się wprowadzić, o tyle przy maluszkach to niezbyt dobra opcja.
  6. Kuchnia. Najlepiej własna, w drodze wyjątku catering, ale osobiście jestem zwolenniczką opcji pierwszej. Stołówka przyjazna dzieciom, z niskimi stołami, krzesełkami oraz dostępem do toalety, a pora wydawania obiadów dla maluszków powinna być inna niż dla dzieci starszych.
  7. Świetlica. Konieczna osobna dla dzieci starszych i dla maluchów. Im większa, ciekawiej urządzona – z miejscami zarówno na zabawę jak i na odrabianie lekcji, tym lepsza.
  8. Zajęcia dodatkowe jako alternatywa dla czasu spędzanego w świetlicy. Im więcej, ciekawiej i z pasją, tym lepiej.

Przechodząc do naszych jurorów czyli Testerów – im podobało się bardzo. I to wszystko. Duże tablice, na których można pisać kredą, gąbka do zmazywania, pani z świetlicy, sale gimnastyczna, materace, ścianka wspinaczkowa, zajęcia z komputerem, interaktywne tablice, gra na pianinie, budowanie robotów itp. itd.

IMG_20160312_111504.jpg

IMG_20160312_110544.jpg

IMG_20160313_105545.jpg

IMG_20160313_105020.jpg

Właściwie mogliby stamtąd nie wychodzić i tylko podstęp w postaci perspektywy zabawy na placu zabaw pozwolił nam na ich wydobycie ze szkolnych ławek. Co do liczebności klas, pomysłów na nauczanie i liczby  kółek zainteresowań, to odwiedzone przez nas szkoły publiczne o dziwo nie ustępowały w niczym tej prywatnej. Docenionym przez Testerów plusem tej ostatniej była obecność na terenie szkoły … dwóch koni, na których maluszki jeżdżą raz w tygodniu w ramach zajęć. I w ten oto sposób Tester zapalił się do pomysłu jazdy konnej, który na razie z racji młodego wieku zainteresowanego postanowiliśmy jeszcze odłożyć, ale gorąco popieramy.

IMG_20160313_112800.jpg

Reasumując ten wywód długi – wybór szkoły to poważna sprawa i decyzja trudna, bo podejmując ją, nie chcemy nawet myśleć o konieczności ewentualnego przenoszenia dziecka, ponownej aklimatyzacji i wszystkim, co z tym związane. Dlatego my naszą rodzinną przygodę ze szkolnictwem zaczęliśmy bardzo szybko, gdyż obecność Testera w szkolnej (lub „zerówkowej”) ławie zakładamy dopiero we wrześniu … 2017 roku. Ale co tam. Zbadać wcześniej teren nie zaszkodzi 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s