Nasz pierwszy raz. Czyli operacja kryptonim „Delegacja”

A tak naprawdę –  nasz pierwszy wspólny z tatą Testerów pobyt poza domem, bez dzieci, za to z imprezą i noclegiem. Pierwszy od prawie 5 lat czyli od pojawienia się na świecie Testera. Jeszcze w to nie wierzę, ale ok – nie o wierze ma być, tylko o logistyce  i takowych przedsięwzięć szeroko pojętym planowaniu.
Pierwszy pojawił się pomysł. Pomysł wspólnego spędzenia choćby jednego popołudnia, nocy oraz poranka bez absorbującego towarzystwa dzieci. Decyzja została podjęta, a my stanęliśmy przed sporym logistycznym wyzwaniem.
Projekt kryptonim „Delegacja rodziców” rozpoczęliśmy od najważniejszej sprawy czyli opieki dla testerów. Miejsce wypoczynku, godzina wyjazdu, cena – wszystko to sprawy drugorzędne. Podstawa to opieka ma się rozumieć. Najlepiej sprawdzona i emocjonalnie związana z testerami czyli Babcia Mitka we własnej osobie oraz jej farby, kredki, plastelina oraz puszczanie łódek w wannie. W komplecie Dziadek Witek czyli bohaterowie naszego przedsięwzięcia. Chwała im za to.
Sprawa druga to odpowiednie wczesne uprzedzenie testerów o zbliżającej się rodzicielskiej podróży, systematyczne o niej przypominanie oraz negocjacje dotyczące prezentów, jakie można będzie im z tej „delegacji” przywieźć. Nie chodzi o coś wielkiego czy cennego. Bardziej o konkretne zamówienie (tester – gazetka z Lego, testerka – nosidełko dla lalki) i pełne napięcia oczekiwanie na dostawę. Nie ukrywam, że ten punkt jest dość istotny w tej kategorii wiekowej, a tłumaczenia na temat potrzeby wypoczynku bez nich etc. raczej w grę nie wchodzą.
Kolejna sprawa to rezerwacja, koniecznie z wcześniejszą wpłatą. Niezbędna, aby się jednak nie wycofać pod naporem ewentualnych testerskich próśb i nalegań.
Sprawa następna to precyzyjny plan działania czyli pisemne wskazówki dla opiekunów, które oprócz spraw tak oczywistych jak godziny serwowania posiłków, snu oraz wykaz ewentualnie przyjmowanych leków, winny zawierać również podpowiedzi w zakresie ulubionych dań, preferowanych form rozrywki, a także nawyków dotyczących kąpieli oraz zasypiania. Warto też plan taki z „naszego” na język polski przełożyć, bo hasło „Testerka zasypia z Emilią” a „Tester kąpie się z gaśnicą” mogą nawet ukochanych dziadków w popłoch wprowadzić i utrudnić sprawne funkcjonowanie.
Warto również przygotować „Plan B” na wypadek nieprzewidzianych nagłych zdarzeń takich jak choćby choroba testerów (wskazanie miejsca przechowywania leków, kontaktu do lekarza) oraz (to gorsze) – na wypadek choroby opiekunów. Jeśli opiekun rezerwowy w grę nie wchodzi, to warto mimo wszystko w pogotowiu mieć parę przyjaciół, którzy w naszym zastępstwie pojadą, na balu zatańczą i nasze zdrowie wypiją. Nasz wyjazd szczęśliwie do skutku doszedł, więc sobie nie potańczyli.

Reasumując – Testerzy przeżyli, babcia też do pełni sił powraca, prezenty „z delegacji” spełniły oczekiwania, a my – podekscytowani powodzeniem projektu kryptonim „Delegacja” – już planujemy kolejną krótką przerwę od rodzinnego życia. A co najważniejsze – mamy na to zgodę głównych zainteresowanych czyli Babci Mitki oraz jej wnuków. Przyznam również, że wykazują wobec siebie głęboką lojalność i szczegółowego przebiegu wydarzeń nie zdradzają. Jedno, co się babci wyrwało, to że cytując „z zasypianiem było trochę słabo”, co potwierdza zresztą niniejsze zdjęcie.

20160206_192732.jpeg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s