Ale szopka !

A nawet trzy, jeśli  już o rzetelność statystyki świątecznej w naszej rodzinie dbamy.

Szopka numer jeden jest nasza, prywatna. W jej definicji kryje się cały teatrzyk, w który zaangażowani są wszyscy uczestnicy wieczerzy wigilijnej. Role rozdane, dialogi i monologi opanowane, każdy wie, co ma robić. Kurtyna i startujemy !

Akt pierwszy – wyprowadzenie testerów do pokoju najbardziej oddalonego od składowiska prezentów, celem wypatrywania pierwszej gwiazdki na niebie. W tym samym czasie rozgrywa się równolegle akt drugi przedstawienia czyli tupanie na schodach, dźwięk dzwonka i w popłochu uchylone (przez Mikołaja ma się rozumieć) drzwi balkonowe. W tym momencie na scenę wbiegają testerzy z minami więcej niż przejętymi, oczami jak kosmiczne spodki i z autentycznym przejęciem i wiarą wołają „Był! On naprawdę był !! Zobaczcie ! Tarasem wyszedł ! Prezenty zostawił !!!”. Swoją drogą już się nie mogę doczekać, jak w przyszłym roku do naszej obsady dołączy prawdziwy Mikołaj z workiem i białą brodą. O, taki na przykład:

IMG_20151220_120514.jpg

Potem kurtyna w dół, papiery i torebki na prezenty w bok i … z radości szalejemy !

Swoją drogą jeszcze trzy lata temu nie wiedziałam, że można się tak autentycznie cieszyć i tak mocno w Mikołaja wierzyć.

Szopka numer dwa to szopka pełna zwierząt – kur, owiec, kóz i kucyków, którą tradycyjnie wraz z testerami odwiedzamy w czasie Świąt oraz jeszcze po nich przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Gdańsku przy ulicy Gomółki. Z porad praktycznych – zalecane kalosze oraz przybycie w pierwszej połowie dnia, kiedy zwierzaki jeszcze mają siłę na jedzenie.

IMG_20151226_124701.jpg

IMG_20151226_124928.jpg

IMG_20151226_124809.jpg

Szopka numer trzy to oliwska szopka z piasku, którą również co roku razem podziwiamy. Tym razem padający deszcz uniemożliwił sporządzenie dokumentacji fotograficznej i musicie nam na słowo uwierzyć.

Z własnych spostrzeżeń mamy testerów powiem tak: wraz z pojawieniem się dzieci Święta naprawdę zyskują inny wymiar. Zmuszają do większej aktywności fizycznej (trzeba testerów „wybiegać”), manualnej (całe to Lego City do kupy poskładać) oraz mentalnej (wszystkie darowane książeczki przeczytać i na szereg skomplikowanych pytań odpowiedzieć). Reasumując – więcej w nich magii, a mniej kalorii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s