Test gdański szpitalnych oddziałów ratunkowych

W przeciwieństwie do realizowanej aktualnie akcji Dziennika Bałtyckiego testowania gdańskich porodówek, ta akcja zaplanowana nie była. Wzięliśmy ich z kompletnego zaskoczenia w niedzielne popołudnie, tak że wyniki drogi czytelniku uznać można za jeszcze bardziej miarodajne.

Okoliczności – w ferworze andrzejkowych tańców testerka doznała bliżej niezidentyfikowanej i bardzo bolesnej kontuzji łokcia prawego, a że nie zalicza się ona (testerka, nie kontuzja rzecz jasna) do grona osób histeryzujących z byle powodu, do sprawy postanowiliśmy podejść z należytą powagą. Decyzja- transport na SOR transportem własnym. W roli pielęgniarza – przejęty tester.

SOR na gdańskie Zaspie był miejscem, do którego dotarliśmy w pierwszej kolejności i mimo braku peselu młodej oraz ortopedy dziecięcego przyjęto nas całkiem miło i szybko. Czas oczekiwania na wstępną selekcję – jakieś 5 minut, opaska – żółta (czyli całkiem nieźle – dla niezorientowanych). Oczekiwanie na przyjęcie przez ortopedę – 2 minuty, poza kolejnością ze względu na wiek testerki. Oczekiwanie na rtg – od razu (chwilowy brak pacjentów). Powrót do ortopedy – znowu bez kolejki. Diagnoza – kości całe ale wskazana konsultacja ortopedy dziecięcego czyli SOR w Szpitalu Wojewódzkim. Płytkę ze zdjęciem rtg łokcia otrzymaliśmy bez żadnego problemu.

SOR w Szpitalu Wojewódzkim – liczba osób oczekujących w poczekalni ogólnej – zatrważająca. Dobra wiadomość – dla dzieci osobna poczekalnia. Czas oczekiwania na wstępną selekcję – 4 minuty, nie więcej ( żółta opaska ponownie). Czas oczekiwania na konsultację ortopedyczną –  od razu, poza kolejnością ze względu na wiek dziecka. Badanie w gabinecie i nastawienie zwichniętego łokcia – ułamek sekundy. Nawet ja się nie zorientowałam, a jestem życiowo czujna 🙂 Czas oczekiwania na sprawdzenie skuteczności zastosowanej terapii – 15 minut. 13 niepotrzebnych, bo w drugiej minucie po wyjściu z gabinetu testerka zrzuciła temblak i wyrwała bratu bezwładną do tego momentu ręką opakowanie należących do niej frytek. Czyli udało się. Odetchnęliśmy z ulgą.

Ogólnie – żadnego z gdańskich SOR-ów jako miejsca rozrywek oczywiście nie polecam i do odwiedzenia nie zachęcam, ale jeśli ktoś już przed koniecznością takich odwiedzin stanie, to polecam Szpital Wojewódzki (ul.Nowe Ogrody) z uwagi na specjalistów maści wszelkiej, a zatem małe ryzyko odesłania do innego szpitala oraz dobrze zorganizowaną, osobną strefę SOR dla dzieci. Czas oczekiwania na konsultację i ogólne „podejście” do pacjenta (we wszystkich wizytach za wyjątkiem rtg bez żadnego problemu towarzyszył nam tester w roli pielęgniarza) w obu szpitalach oceniam jako bardzo dobre, więc albo mieliśmy wyjątkowe szczęście, albo reforma służby zdrowia naprawdę w naszym kraju działa 😉

W ramach porad dodatkowych mogę dorzucić, że dobrze jest posiadać przy sobie pesel dziecka, bo data urodzenia niestety nie wystarcza i konieczne jest późniejsze telefoniczne uzupełnianie tego braku. Poza tym „nie powinno się dawać pić i jeść dziecku w drodze na SOR” – powiedziała pani ratownik medyczna, patrząc z wyrzutem na testerkę pakującą sobie do ust frytki lewą ręką. Tak, wiem. Miała rację, ale ciężko o tym w ferworze działań ratunkowych pamiętać. Poza tym jak oprzeć się testerce, która widząc po drodze Maca, zbolałym głosem zażądała frytek i mięsa ?

Dokumentacja fotograficzna – nie sporządzano. Cała uwaga skupiona byłą na testerce i jej kontuzji. Swoją drogą całe szczęście, że tak się nasza przygoda z SOR-ami skończyła. No i mam nadzieję, że jej nigdy nie powtórzymy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s