Szczęśliwego Nowego Roku !

Żeby był przyjemny, pozbawiony trosk, kłopotów, katarów i innych choróbsk.

Żeby dzieci rosły szybko, nie tylko fizycznie ale też mentalnie i stawały się naszymi coraz bardziej aktywnymi partnerami w poznawaniu świata.

Żeby cierpliwości zawsze wystarczało, a czasu wolnego tylko dla siebie przybywało.

Żeby spełniały się marzenia. Te małe i te ogromne.

I żeby żyjąc i pracując, nie tracić z oczu spraw najważniejszych.

Ps. W kontekście mojego mikołajkowego prezentu (fotka w ramce), to hasło zyskało nowe i bardzo realne znaczenie 😉

IMG_20151228_101141.jpg

Reklamy

Zabawa dla zdesperowanych …

… opiekunów lub testerów –  sprawdzono oba warianty. Do wykorzystania w dniach, kiedy testerzy jednak nie chcą bawić się całkiem sami. A szkoda.

Są takie chwile, kiedy człowiek chciałby w spokoju : poleżeć, poczytać, posiedzieć, pomyśleć, listę zakupów ułożyć, lakier na paznokciach wysuszyć itp. itd. Lista pragnień jest niczym męczące spotkanie – długa i zdaje się nie mieć końca. A jeśli jest to dodatkowo taki dzień, że układanie po raz dziesiąty tego samego zestawu Lego, kupowanie warzyw w sklepie pod stołem, robienie myjni samochodowej w łazience czy choćby czesanie warkocza w wykonaniu testerów jest ponad nasze siły, jest pewna idealna na ten czas zabawa. Zabawa w pacjenta. Najlepiej unieruchomionego chorobą, takiego w bardzo bardzo złym stanie.

Aby przedsięwzięcie się udało, zaproponować należy je z odpowiednim przesadnym nawet entuzjazmem i od razu zarezerwować sobie rolę pacjenta, a następnie położyć się plackiem na kanapie, robić swoje i zbolałym głosem zażądać „kocyka i poduszki”. Następnie tester w roli lekarza, testerka pielęgniarki, po kwadransie zamiana. Wskazane pomoce – bandaże, strzykawki (bez igieł!), tabletki (chrupki, żelki itp.), termometr, stetoskop, coś co może udawać fartuch, identyfikator, plastikowy młoteczek (ale mały i lekki), niewielka latarka, naklejki dla dzielnego pacjenta, dokumentacja dla ordynatora … Rzeczy mnożyć w nieskończoność można. Celem ułatwienia sobie życia – najlepiej trzymać je w jednym miejscu razem.

Instrumentarium testerów

IMG_20151230_175547

Nie zawsze jest łatwo, wszak iniekcje do przyjemnych nie należą, termometr nie zawsze się do ucha mieści, tabletek – chrupek też można przyjąć tylko pewną ilość, ale obligu nie ma –  zawsze można wczołgać się do warzywnika pod stołem albo szukać w 4 szafkach i 5 kartonach „takiego białego helikoptera, co go tydzień temu miałem”, „krzesełka z domku Peppy” i „żółtej książeczki, no TEJ”. Przymusu oczywiście nie ma.

Wstępna kwalifikacja pacjenta

IMG_20151230_172333

Leki

IMG_20151230_172606

Halo ! Pogotowie ??

IMG_20151230_174656

Rada – jak ze wszystkim – nie nadużywać, bo spowszednieje. Poza tym emanować radością, zadowoleniem, uczciwie grać swoją rolę, być gotowym na ewentualną zamianę i cóż … robić w tym czasie swoje. Czyli relaksować się, czytać w przerwach między zabiegami, myśleć o niebieskich migdałach, dużo odpoczywać i nie spieszyć się z wypisem.  Absolutnie na wypis nie nalegać !

Ale szopka !

A nawet trzy, jeśli  już o rzetelność statystyki świątecznej w naszej rodzinie dbamy.

Szopka numer jeden jest nasza, prywatna. W jej definicji kryje się cały teatrzyk, w który zaangażowani są wszyscy uczestnicy wieczerzy wigilijnej. Role rozdane, dialogi i monologi opanowane, każdy wie, co ma robić. Kurtyna i startujemy !

Akt pierwszy – wyprowadzenie testerów do pokoju najbardziej oddalonego od składowiska prezentów, celem wypatrywania pierwszej gwiazdki na niebie. W tym samym czasie rozgrywa się równolegle akt drugi przedstawienia czyli tupanie na schodach, dźwięk dzwonka i w popłochu uchylone (przez Mikołaja ma się rozumieć) drzwi balkonowe. W tym momencie na scenę wbiegają testerzy z minami więcej niż przejętymi, oczami jak kosmiczne spodki i z autentycznym przejęciem i wiarą wołają „Był! On naprawdę był !! Zobaczcie ! Tarasem wyszedł ! Prezenty zostawił !!!”. Swoją drogą już się nie mogę doczekać, jak w przyszłym roku do naszej obsady dołączy prawdziwy Mikołaj z workiem i białą brodą. O, taki na przykład:

IMG_20151220_120514.jpg

Potem kurtyna w dół, papiery i torebki na prezenty w bok i … z radości szalejemy !

Swoją drogą jeszcze trzy lata temu nie wiedziałam, że można się tak autentycznie cieszyć i tak mocno w Mikołaja wierzyć.

Szopka numer dwa to szopka pełna zwierząt – kur, owiec, kóz i kucyków, którą tradycyjnie wraz z testerami odwiedzamy w czasie Świąt oraz jeszcze po nich przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Gdańsku przy ulicy Gomółki. Z porad praktycznych – zalecane kalosze oraz przybycie w pierwszej połowie dnia, kiedy zwierzaki jeszcze mają siłę na jedzenie.

IMG_20151226_124701.jpg

IMG_20151226_124928.jpg

IMG_20151226_124809.jpg

Szopka numer trzy to oliwska szopka z piasku, którą również co roku razem podziwiamy. Tym razem padający deszcz uniemożliwił sporządzenie dokumentacji fotograficznej i musicie nam na słowo uwierzyć.

Z własnych spostrzeżeń mamy testerów powiem tak: wraz z pojawieniem się dzieci Święta naprawdę zyskują inny wymiar. Zmuszają do większej aktywności fizycznej (trzeba testerów „wybiegać”), manualnej (całe to Lego City do kupy poskładać) oraz mentalnej (wszystkie darowane książeczki przeczytać i na szereg skomplikowanych pytań odpowiedzieć). Reasumując – więcej w nich magii, a mniej kalorii.

Wesołych Świąt !

Wszystkim naszym przyjaciołom, znajomym, czytelnikom, sympatykom oraz tym, którzy na naszego bloga przez przypadek zbłądzili życzymy wraz z testerami Świąt wesołych i zdrowych. Takich bez smarków pod nosem, kaszlu, złych nastrojów i złości. Żeby spokojne poranki trwały dłuuugo (nie do 6 rano), deszcz nie utrudniał spacerów, Mikołaj nikogo nie rozczarował, a prezenty cieszyły długo. Żeby było miło i rodzinnie. Bo wesoło i gwarno to i tak pewnie będzie 🙂

kartka a. siatecka.jpg

Pozdrawiamy !

 

Zasady. Temat drażliwy.

Czyli jak wychowywać, kiedy z katalogu dostępnych narzędzi oraz środków prowadzących do celu, pozostaje tylko rozmowa. Rozmowa o zasadach przeważnie. Czas działania rozmowy na rozmówców – jakiś kwadrans. No może pół godziny czasem.

Każdy rodzic pewnie przed taką ścianą staje. Ścianą ograniczeń samemu sobie narzuconych w sposób absolutnie świadomy. Bo z jednej strony każdy chce w odpowiedni sposób dzieckiem pokierować, aby do celu dotarło wyposażone w katalog cech pożądanych, takich jak siła woli, pewność siebie, ciekawość świata, empatia itp. itd, a zarazem wie, że aby cudu tego dokonać, dysponuje tylko słowem. Tak mało i tak dużo zarazem.

Złotych rad na razie nie będzie, bo sama ciągle szukam. Recept z książek też nie, bo jak trzeba, to i tak się nie działają. Notkę zamieszczam jako ślad, że też się borykam i że w naszym kolorowym życiu z testerami nie zawsze dominuje różowy. A jako, że koniec roku to czas formułowania postanowień na ten nadchodzący nowy, to u nas w planach – praca nad zasadami właśnie. Czyli czuję, że sporo się w tym 2016 roku nagadamy. O postępach mam nadzieję też poinformujemy.

A tak na koniec, żeby mimo wszystko optymizmem powiało, mam namacalny dowód na to, że czasem pozorny brak zasad sam rodzi zasady. A mianowicie – nie mamy w domu ścisłych zasad dotyczących spożycia słodyczy, słodkich piątków „no limit” i innych wynalazków, a testerzy przyzwyczajeni są do tego, że jeśli proszą o coś słodkiego, to w rozsądnej ilości i adekwatnym czasie rzecz taką dostaną. Czyli taki … brak zasad. Rezultat – testerzy nigdy nie rzucają się na słodycze i nigdy nie jedzą ich w nadmiarze, a obdarowani słodkościami, zawsze zgodnie przynoszą je do kuchennej szafki z informacją „na później”, często w osłupienie wprawiając tym publikę. Pytana czasem „jak ty to robisz?”, skromnie milczę.

I tak oto pozorna anarchia zrodziła zasadę. Zasadę, że nie objadamy się słodyczami. Pierwsza nasza zasada, z której przestrzeganiem nie mamy problemu. Zachęcona sukcesem, rozszerzam program badawczy na inne obszary życia. Może się nawet na jakiś grant unijny załapię 😉

Zasada nr 2 – nie operujemy samodzielnie oświetleniem choinki. Prace nad jej wcieleniem … trwają.

IMG_20151222_170648.jpg

Oj działo się, działo …

Po piątkowych jasełkowych emocjach w przedszkolnej grupie testerki,  doprawionych jeszcze wizytą obojga u fryzjera, skąd wyszli z nową grzywką (testerka), nowym przedziałkiem (tester) oraz … kieszeniami pełnymi żelek, nasze szanowne dzieci pozwoliły nam w sobotni poranek pospać dłużej. Dłużej, czyli do … 7:15 i absolutnie żadnej ironii w tym nie ma, gdyż w naszej rodzinie od miesięcy albo i lat nawet weekendy zaczynają się o 6 rano. Każdy nowy rok witamy z nadzieją na zmianę w tym temacie.

Po tak miłym i niespodziewanym prezencie udaliśmy się na kolejne z serii zimowych warsztatów – tym razem robiliśmy razem świąteczny ozdoby. Wiedząc, że w tym czasie mogłabym robić przedświąteczne pranie, pierogi, prasowanie albo wywabianie plamy od „Kubusia” z dywanu, do wyjścia  z mieszkania nie trzeba było mnie zachęcać.

IMG_20151219_133502.jpg

 

 

Ozdoby robiliśmy tym razem papierowe i „słoikowe” (według testerki) czyli szklane. A gościł nas tym razem „Błękitny lew” czyli Centrum Edukacji Archeologicznej w Gdańsku oraz dwie pomysłowe panie Monika i Ania. Tester trochę w trakcie … brykał – na szczęście miejsca miał sporo, trochę wycinał, trochę sklejał, tylko dziurkował w pełnej euforii, ale za to testerka przez bite 1,5 godziny siedziała obok mnie z wypiekami na twarzy malując, wycinając i klejąc. Poza tym atmosfera miła, pod ręką poczęstunek oraz niespięci perspektywą świąt ludzie. Miło. Do powtórzenia w  ferie zimowe. Warto śledzić newslettera.

IMG_20151219_121305.jpg

 

IMG_20151219_130430.jpg

Przed

IMG_20151219_121336.jpg

Po

IMG_20151220_092700.jpg

A jak już na Chmielnej byliśmy, pogoda do spacerów nie zachęcała, a nasza ulubiona rodzinna restauracja „Kos” do ostatniego stolika zarezerwowana, postanowiliśmy do „Miasta aniołów” na obiad podejść. Nie przynudzając – stylistyka nieco kontrowersyjna może (coś jak kasyno, tylko tancerek brakowało i facetów z cygarami), jedzenie bardzo dobre, ceny trochę mniej, no i gwoźdź programu – sporych rozmiarów kącik zabaw w stylu retro.

IMG_20151219_145903.jpg

Nie polecam jakoś szczególnie gorąco, ale w razie czego można tam w spokoju obiad spożyć, mając przy tym swoich podopiecznych na oku. A to ważna sprawa.

Dzień zakończyliśmy … przejażdżką tramwajem. I to nie takim zwykłym, ale świątecznym, linii N, ze świecącymi lampkami, prawdziwym panem konduktorem w uniformie i drewnianymi ławkami. Jeździć będzie jeszcze do środy 23. 12. Trasa: Strzyża – Siedlce, rozkład jazdy na stronie ZTM Gdańsk. Polecamy. Nam się podobało.

IMG_20151219_164338.jpg

IMG_20151219_165811.jpg

IMG_20151219_165525.jpg

IMG_20151219_174058.jpg

A na weekend polecamy …

Dziś – z racji ferworu przedświątecznych przygotowań – listę propozycji zapodamy skrótem. A zatem na ten weekend nasza testerska drużyna poleca:

  • przejażdżkę świątecznym tramwajem linii N (rozkład jazdy na stronie ZKM Gdańsk, kursuje aż do 23.12)
  • Bożonarodzeniowe Jarmarki w Gdańsku oraz Sopocie (ze względu na obecność karuzeli zwłaszcza)
  • piaskową szopkę w Oliwie i obchody związane z jej uroczystym odsłonięciem (sobota, godz. 15)
  • bożonarodzeniowe warsztaty w Centrum Edukacji Archeologicznej „Błękitny Lew” w Gdańsku (sobota, godz.12)
  • imprezy o tematyce świątecznej w Edu Parku na Morenie oraz w Hevelianum (sobota i niedziela)
  • Mikołajkową zabawę w Arenie Gdynia (niedziela, godz. 10, wstęp wolny)
  • teatrzyki o tematyce oczywiście bożonarodzeniowej … właściwie wszędzie 😉
  • i na koniec warsztaty, które zaskoczyły mnie najbardziej – Rodzinne warsztaty w … Leroy Merlin (Al. Grunwaldzka 309, sobota i niedziela, godz. 11-16) czyli produkcja  stroików świątecznych

My – z racji planowanej na niedzielę małej uroczystości rodzinnej – z powyższej listy atrakcji w ten weekend wybierzemy tylko pozycje numer 3,4 i 8 (tą ostatnią z czystej ciekawości, niewielkiej odległości od domu oraz umiłowania testera do majsterkowania).

„Piotruś Pan”

Na lodzie tym razem. Nie w teatrze 🙂

Do projektu postanowiłam podejść bardzo poważnie i w dzień poprzedzający widowisko zgromadziłam testerów przed laptopem, gdzie – przy użyciu stosownych filmików ujawnionych na nieocenionym „youtubie” -wprowadziłam ich w tematykę … lodu.

Było o tym, że istnieje, jak powstaje oraz o tym, że mimo nie widzieli go w swoim dotychczasowym życiu zbyt często (podobnie jak łyżew), naprawdę można po nim jeździć. Swoją drogą jeśli tak dalej z pogodą pójdzie, to taką samą prezentację na temat śniegu zmuszona będę im zrobić 😉

Po części nazwijmy to „naukowej” przyszedł czas na rozrywkę czyli proza – bajka „Piotruś Pan” w maksymalnym skrócie oraz audio-video czyli odtworzenie fragmentów „Peter Pan On Ice” z poprzednich lat. Zainteresowała ich to oczywiście. Na jakieś 8 minut niestety, więc pozostała część dnia upłynęła mi na rozważaniach, w jaki sposób dam radę i czy w ogóle skupić ich uwagę przez dwie godziny ! No ale nic. Słowo się rzekło.

Sukces był można powiedzieć … połowiczny. Spektakl był trochę długi na możliwości 3-4 latków, a prowiantu stanowczo za mało. Pierwsza część – wrażenie takie sobie, przynajmniej dla mnie jako osoby, która nigdy fanką łyżwiarstwa figurowego nie była. Sytuację uratowała zaciekawienie testerów  (a czemu ta sala taka duża, a dlaczego schody wielkie, a czemu tam coś miga, do czego są te kable, czemu ten pan ma taką kamizelkę itp.itd.) oraz przyniesiony ze sobą suchy prowiant.

IMG_20151215_164631.jpg

Element humorystyczny to testerka, który po każdej z łyżwiarskich solówek, kiedy gasły światła i cichły brawa teatralnym szeptem pytała „mamo, idziemy już ?”. Potem – kiedy już przebrnęliśmy przez etap podwójnego „siku” – była 15-minutowa przerwa, a to co się działo na lodowisku (polewanie tafli lodu wodą, zamiatanie) było nawet ciekawsze dla testerów od pierwszej części przedstawienia. Był to również czas, w trakcie którego testerzy zwiedzili Ergo Arenę oraz uparli się na zakup – przy samodzielnym użyciu karty zbliżeniowej – popcornu.

IMG_20151215_155753.jpg

IMG_20151215_155921.jpg

Cześć druga – zupełnie odwrotnie niż w polskich filmach – była zdecydowanie lepsza od pierwszej. Więcej życia, światła, kolorów, rekwizytów oraz hit imprezy – łyżwiarze w specjalnych uprzężach wirujący nad taflą lodowiska solo oraz w parach. Testerzy nawet sobie siku darowali i umknęły im znaczne braki magazynowe w prowiancie.

IMG_20151215_155037.jpg

 

Spektakl ogólnie oceniam jako wyjście udane, aczkolwiek daleka jestem od entuzjastycznych recenzji w prasie, w których roi się od rzekomych efektów pirotechnicznych (raz wystrzeliła armata) oraz świetlnych. No chyba, że wtedy akurat „siku” byliśmy 😉

O wyobraźni słów kilka …

O ile ludzka wyobraźnia nie zna granic, o tyle dziecięca to … kosmos normalnie. A miałam się o tym przyjemność (albo i nieprzyjemność) przekonać dziś, kiedy to czekając na windę w towarzystwie testerów, taką oto rozmowę testera z jakąś panią obcą nam zupełnie zarejestrowałam.

Pani starsza (płaszcz elegancki, kapelusz szary) skierowała do stojącego przy windzie testera (kurtka czerwona, czapka szara, lat 4) pytanie grzecznościowe jak się domyślam: – To Twoja siostrzyczka ? (wskazując na podskakującą obok testerkę, kurtka różowa, czapka szara, lat 3). – Tak – odparł tester z poważną miną. Kocham ją bardzo – kontynuował. I ciągle się przytulamy – plótł dalej (tu już kłamał, ale nic to, nawet miłe to było). Zajmuje się nią sam – brnął niestrudzony. No i … zawsze jej pilnuje, jak rodzice gdzieś wychodzą – zakończył dumny. I tu już ewidentnie przesadził. Pani starsza spojrzała na mnie z dziwną miną. – Yhm … to dzielny jesteś – zakończyła. Winda odjechała. Nie zdążyłam zareagować. Zresztą i tak nic mądrego nie wymyśliłam.

– A czemu takie rzeczy opowiadasz ? – spytałam potem młodego jak tylko umiałam najmilej. – No przecież mamo, jak się bawimy razem w dom i w dzidziusia, to ja jej zawsze pilnuje, prawda ?

Ano prawda – przyznałam.

Pani starsza nie była z naszego bloku. Naszego adresu też nie zarejestrowała. Czyli jest szansa, że dzieci będą dorastać z nami.

I tak patrzę sobie  na testera i się zastanawiam czy jest możliwe, że on zrobił to specjalnie. Tak jak testerka, która poproszona ostatnio na forum rodzinnym o wykonanie ukłonu, na nieroztropnie sformułowaną prośbę – „A jak kłaniają się baletnice ?” z kamienną twarzą odparła roztropnie, stojąc przy tym nieruchomo – „Nisko. Nisko się kłaniają mamo”.

No fakt. Nisko.

DSC_3121.JPG

Zdjęcie wprawdzie niezwiązane z tematem, ale słowa, które wtedy padły jakoś w pamięć mi się wryły.

Tester -„Siostro. Pożycz okulary.”

A na moje pytanie „jakie jest magiczne słowo ?” – tester odparł rezolutnie – „Szybko”.

 

 

Warsztaty prac twórczych

Zaczęło się od warsztatów w naszej osiedlowej „Sztuce Wyboru”, gdzie pod hasłem produkcji ozdób świątecznych, zabraliśmy się o godzinie 11:00 ochoczo wraz z testerami do wykonywania naszych własnych, świątecznych ozdób. W ruch poszły kokardki, wstążeczki, gwiazdki, a nawet … suszone pomarańcze. Zajęcia trwały ok. 60 minut i tyle w zupełności wystarczyło do ukończenia z sukcesem wszystkich dzieł.

Rozpoczęły się zaś bajką o Krówce Mu-mu, odczytaną przez pewnego bardzo miłego pana, która wprowadziła nas w świąteczny nastrój i stanowiła bardzo fajny wstęp do części praktycznej.

Dokumentacja fotograficzna potwierdzająca przebieg prac nie została niestety sporządzona, z uwagi na fakt, że obie dłonie były nam absolutnie niezbędne do poskromienia testerów i sprawnego kierowania robotą. Rezultat natomiast przerósł nasze oczekiwania i teraz nasza ściana w salonie prezentuje się tak oto

IMG_20151212_125444.jpg

Po obiedzie – nadal w nastroju warsztatowym – udaliśmy się do naszej osiedlowej cukierni UMAM, gdzie w godzinach 13-15 dzieciaki własnoręcznie dekorowały upieczone na miejscu pierniczki.

Robota była twórcza, głośna, smaczna i niezbyt czysta, za sprawą umiłowania testerów do lukru, ale zarówno atmosfera jak i polukrowane dzieła były fantastyczne. Powiem tylko, że jadłam już w tym roku pierniki z kilku różnych wypieków (w tym z własnego) i te dzisiejsze były zdecydowanie najbardziej pyszne i kruche. Nasz zachwyt był tak autentyczny i szczery, że aż dostaliśmy porcję niepolukrowanych na wynos. Jeszcze raz dziękujemy.

IMG_20151212_144857.jpg

IMG_20151212_144916.jpg

Od przesympatycznych właścicieli otrzymaliśmy również celem degustacji babeczki makowe, które wymiatają zarówno smakiem jak i designem. Nie jest może zbyt elegancko uwieczniać na zdjęciach talerz częściowo nawet pusty, ale zanim sięgnęłam po telefon … jedna po prostu zniknęła. Czary normalnie 😉

IMG_20151212_145835.jpg

Babka makowa do zamówienia w świątecznej ofercie UMAM wraz z innymi smakowitościami, ale po prostu nie mogę przy tej okazji nie wspomnieć o tym, co w UMAM w regularnej sprzedaży.

IMG_20151212_145850.jpg

IMG_20151212_145859.jpg

No właśnie. Komentarz zbędny. Z całego serca i żołądka polecamy 😉