„Galerianie” są wśród nas …

aczkolwiek nie ujawniają się zbyt chętnie.

Bo co to za powód do dumy, że chodzimy z dziećmi po centrach handlowych zamiast wyrabiać  w tym czasie ekologiczne konfitury, szyć wspólnie zabawki albo chociaż książki czytać? No właśnie, żaden.

Ale że w życiu tak bywa, że człowiek przeważnie pracować musi,  a istnieje pewien rodzaj zakupów, których nam przemiły pan z „Delikatesów Alma” do domu nie przywiezie, to czasem trzeba i do centrów handlowych z testerami zawitać. A ja – jeśli mam być szczera – to przyznam, że nawet lubię te nasze wspólne zakupy, tym bardziej, że mamy już pewne przetarte szlaki, zwłaszcza po naszej „osiedlowej” Galerii Bałtyckiej oraz sprawdzone sposoby, na to, aby było zgodnie i przyjemnie.

Po pierwsze – unikamy składowisk szkła i innych łatwych do unicestwienia produktów czyli żadne Duki, Home&You i inne tego rodzaju przybytki. Z góry odpadają. Nie są też dobrym pomysłem sklepy z zabawkami, bo można napotkać opór przy wychodzenia albo wyjść z nich w nieproszonym towarzystwie kolejnej lalki albo drewnianego dinozaura wielkości połowy stołu. Sklepy spożywcze też warto bez testerów odwiedzać, bo za dużo tam słoików, butelek i tym podobnych artykułów.

Sklepy obuwnicze i odzieżowe wchodzą w grę, tym bardziej jeśli gra tam muzyka, bo testerom zdarza się od razu ruszać ochoczo do tańca, dzięki czemu ja zyskuje 5 minut na zakup dajmy na to skarpet, rękawic, czapek i innych mało skomplikowanych artykułów. Oni tańczą, ja kupuję. Odzież bardziej wyszukana wymaga elementu odwracającego uwagę i tu pojawiają się trzy dobrze przepracowane sposoby (pod warunkiem obecności drugiego dorosłego opiekuna): 1. wizyta u zwierzaków czyli sklep zoologiczny (poziom -1) 2. rurka z kremem albo gałka loda u Grycana (poziom -1) 3. lot na 2-osobowym helikopterze (poziom -1, przy „Smyku”). W każdym razie w jednym z tych trzech miejsc można najczęściej znaleźć tatę z testerami w czasie mojego „szopingu” 😉 Rozwiązanie prostsze to „plac zabaw” przy Smyku, ale nie dość, że zawsze pełno tam dzieci, to potem jeszcze trudno namówić testerów do opuszczenia obiektu.

Poza tym do centrum handlowego czasem warto pójść choćby po to, żeby zobaczyć, że w obliczu znudzenia, zniecierpliwienia, odmowy zakupu zabawki czy kolejnego loda –  inne dzieci czasem zachowują się jeszcze gorzej niż nasze własne albo przynajmniej tak samo 😉

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s