Z weekendu słomianej wdowy garść porad

Tak jak na zwiedzanie obcego miasta, podróż koleją  z przesiadkami, udane zakupy, a nawet własny poród – dobry plan to podstawa. Oczywiście, można pójść na żywioł i planowo nie planować, ale to co może i sprawdzi się w podróży dookoła świata, to z testerami na razie jeszcze się nie uda. Wiem, bo sprawdziłam. Dlatego nasz samotny weekend rozpoczęłam od dobrego planu.

PLAN musi być porządny i solidnie opracowany. Ważne – musi zawierać opcje awaryjne. Takie na wypadek załamania pogody albo tego nerwowego (np. transport do babci). Na drugim ważnym miejscu plasuje się EKWIPUNEK czyli butelki z wodą (konieczne takie same), dużo odpowiedniego pożywienia (wszystko też podwójne), sporo mokrych chusteczek, trochę mniej suchych, ubrania na zmianę oraz karty płatnicze i gotówka z maksymalnie dużą ilością 2-złotówek na „autka” i inne wynalazki pomocne w opcji awaryjnej. Przy ekwipunku musi być jeszcze zachowana silna wola albo spryt i mocne nerwy, bo pierwsza wersja zawierała domino, dwa pluszowe goryle, skarbonkę oraz trzy książki (usunięto podstępem – czyli opcja druga).

Trzecia sprawa to odpowiednia TORBA albo plecak, tak aby wszystko to móc dźwigać, mając jeszcze obie ręce wolne. Z doświadczeń osobistych – nie dajcie się zwieść plecaczkom i torebkom. Kiepsko się je potem nosi, a jeszcze gorzej z nimi wygląda 😉 To samo dotyczy hulajnogi, roweru, dla lalek wózka … Pod żadnym pozorem nie wolno się ugiąć. Trzeba walczyć do końca ! Ważne są też BUTY. W trendy nie wnikam. Grunt, aby dało się w nich biegać i to jeszcze wygodnie oraz szybko, nie zapominając o tym plecaku na karku albo torbie oczywiście.

Sprawa kolejna to DYSCYPLINA czyli cokolwiek by się nie działo, kierownik wycieczki rządzi. Kierownik czyli matka. Należy o tym uprzedzić jasno, głośno i wielokrotnie. Od piśmiennych można pobrać oświadczenie na piśmie. Ostatnia kwestia priorytetowa – LUZ, luz i jeszcze raz luz. Ocean luzu i cierpliwości morze. U nas się sprawdziło. Mimo przejściowych burz, dopłynęliśmy do lądu cało i planowo.

A żeby pozytywnym akcentem zakończyć, to są też i niewątpliwe plusy tego „słomianego wdowieństwa” czyli lepsze miejsce parkingowe pod ZOO, tańszy przejazd meleksem, rozstępujące się kolejki, zwalniające stoliki, a nawet podryw na pytanie „a czy to bliźnięta ?”. Tak że warto dobrze planować 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s