Bilans 4-latka

Przypomniało mi się dzisiaj jak dokładnie 4 lata temu wczesnym rankiem siedziałam w szpitalnej sali czekając na męża i anestezjologa. Siedziałam sobie przy tym oknie, słoneczko świeciło, ptaki śpiewały, na ulicach ludzie, auta, wszystko całkowicie normalnie się toczyło i tylko moje życie miało się zaraz kompletnie zmienić. Jedna myśl mi z tego dnia w głowie utkwiła (oprócz strachu oczywiście) – że teraz, to już nigdy nie będę w życiu sama i że zawsze już będzie mi towarzyszył ktoś, za kogo będę w 100% odpowiedzialna. Miałam absolutną rację.

Oboje – i anestezjolog i mąż mój osobisty – spóźniali się (jak to mężczyźni ;)). Ostatecznie anestezjolog dotarł pierwszy, mąż zaraz po nim, a o godz. 8:35 na tym świecie pojawił się nasz pierworodny tester Cyprian. Radość … do opisania niemożliwa.

IMG043

Urodziny to zawsze czas podsumowań i odpowiedzi na pytania, czy można było coś zrobić lepiej (tak) i czemu zawsze po czasie człowiek na to wpada (reguła). Obawa, radość, strach, kruchość małych nóżek, chybotliwość łysej główki, stresu odrobinę za dużo, nerwów i bezsensownego szukanie dziury w całym. Wszystko to przerobiłam.

Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu widzę, że mimo potknięć i przejściowych problemów całkiem dobrze się spisałam i tester mimo swoich niewątpliwych wad oraz dni gorszych (pozdrawiamy Panie z przedszkola ;-)) jest ciekawy życia, chłonny wiedzy, uparty, odważny, a na świat ciągle jeszcze patrzy przez różowe okulary. Oby jak najdłużej. Czyli mimo wszystko dobrą robotę razem z mężem robimy.

Tak że synu, kolejnych lat w zdrowiu, szczęściu i miłości Tobie życzę ! DSC_3145

Naleśniki w „Manekinie”

Jadąc Aleją Grunwaldzką w Gdańsku obiadową porą wielokrotnie patrząc na restaurację „Manekin” (nieopodal Wydziału Prawa i Administracji UG) oraz wężyk ludzi czekających na wolny stolik, zastanawiałam się co tam muszą podawać, skoro oni praktycznie zawsze tam stoją. Aż wreszcie w pewną wrześniową niedzielę postanowiłam wraz z testerami temat ten zgłębić osobiście przy okazji spożycia rodzinnego obiadu.

Zajęliśmy ostatni wolny stolik (godz. 13:00), a zaraz po nas natarły tłumy chętnych na naleśnikowe wariacje i z bliska zobaczyliśmy sławetny kolejkowy ogon. Kelner pojawił się błyskawicznie, napoje od razu a na zamówione przez nas dania nie czekaliśmy dłużej niż 15 minut.

Na temat menu nie będę się rozwodzić (szczegóły w lokalu i na stronie internetowej), smakoszem wielkim nie jestem, do grona blogerów kulinarnych nie pretenduję, ale powiem tak – nie dość, że i nam i testerom smakowało i najedliśmy się do syta, to za obiad dla 4 osób (2 rosoły, 3 naleśniki, kwaterka wina) zapłaciliśmy ok. 60 zł. Czyli jak na trójmiejskie standardy – raczej mało. A takiego pysznego rosołu z makaronem z ciasta naleśnikowego dawno nie jadłam, albo nawet wcale.

Do tematu dziecięcej „infrastruktury” przechodząc, to w łazience jest solidny przewijak, a dla dzieci specjalny kącik z tablicą, klockami, książeczkami i innymi gadżetami. Dużych rozmiarów nie jest, ale bardzo pomysłowy, w stylu morskim, z kołem sterowym, które zachwyciło testerów. „Manekin” nie reklamuje się zresztą jako lokal stricte familijny,więc nie ma podstaw do tego, aby oczekiwać od nich więcej. Oczekiwać za to można na pewno pysznego jedzenia, przyjaznej obsługi i dość sporego oblężenia, ale to ostatnie, to tylko potwierdzenie dwóch poprzednich atutów.

Reasumując – pojawił się na naszej prywatnej testerskiej liście przebojów (i to od razu na wysokiej pozycji) nowy lokal gastronomiczny, który będziemy często odwiedzać i polecić z czystym sumieniem możemy.

 

 

Urodziny w Loopy’s World

Gdyby za miernik stopnia „udania się ” imprezy przyjąć brak z jej przebiegu dokumentacji fotograficznej, spowodowany ferworem wspinania się, przeciskania przez rury i zjeżdżania nimi zarówno osób fotografujących jak i obiektów fotografowanych, to sobotnie 4 – te urodziny starszego testera uzyskałyby „dziesiątkę” w 10 punktowej skali.

IMG_20150930_082752(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

Od plusów zaczynając – niewątpliwie dla dzieci jest to zabawowy raj na Ziemi, i to całkiem spory, i jeśli głównie o radość dzieci nam chodzi, to miejsce jest do tego celu idealne. Na piknik w lesie, specjały z grilla, zabawy „w podchody” czas jeszcze mam nadzieję przyjdzie, a na razie, kiedy numerem jeden są baseny z kulkami, gokarty, zjeżdżalnie i tym podobne mało wysublimowane sprzęty nie ma sensu za wiele kombinować.Tak więc jako matka również o własny komfort dbającą, wszelkie trudy organizacyjne z szerokim uśmiechem i sumieniem czystym zostawiłam dla Loopy’s World 😉

Organizacja imprezy – sprawna, mimo że mali goście bardzo ruchliwi, pani animatorka – sympatyczna i pomocna, osobna sala dla dzieci – zgodnie z wcześniejszym planem przygotowana, tak jak i stoły z poczęstunkiem dla dorosłych, a tort – wyjątkowo smaczny. W porównaniu z wcześniejszymi imprezami urodzinowymi, które robiliśmy w restauracjach, tu było zdecydowanie mniej wystawnie i elegancko, a siedzenie ponad dwie godziny w dosyć głośnej hali nie wszystkim może przypaść do gustu, ale kierując się założeniem, że urodziny to ma być przede wszystkim radość jubilata i jego małych gości, jest to bardzo dobre rozwiązanie.

Minusy to przede wszystkim dość wysoka temperatura i natężenie decybeli, konieczność krojenia tortu plastikowym nożem („względy bezpieczeństwa”), co było dla mnie dużym wyzwaniem, a także brak możliwości zorganizowania zaproszonym dzieciom wspólnych zabaw, bo zanim połowę małych gości odnajdziesz i zbierzesz, to ta wcześniej zebrana już zdąży się w ferworze zabawy rozbiec.

Reasumując – nas impreza na ok. 20 osób (w tym 8 dzieci) wyniosła ok. 700 zł. Czas trwania – 2,5 godziny. Dodatkowy bonus –  możliwość wspólnego testowania zjeżdżalni z dorosłym kuzynostwem oraz znajomymi – dla mnie rzecz bezcenna i niezapomniana. Pozdrawiam współbiesiadników 🙂

Gala Blog Forum Gdańsk 2015

czyli i my tam dziś byliśmy, kawę i sok jabłkowy piliśmy 🙂

IMG_20150927_165429

Nie mam absolutnie żadnego doświadczenia w tej branży, ale poziom musiał być w istocie wysoki, bo testerka aż się posikała z emocji, a nigdy jej się to w naszym towarzystwie nie zdarza 😉 Nic to jednak. W zapasowych spodniach, ale za to bez bielizny dotrwaliśmy do samego końca. Warto było.

IMG_20150927_175305

Refleksje … Dla mnie to wciąż teren nieznany kompletnie, ale nawet ta chwila wystarczyła, aby zrozumieć, że aktualnie nie wiem nic o „social mediach” a jeszcze mniej o technicznych stronach bloga, no i że jeśli w tym blogowym życiu w ogóle wytrwam, to przyjdzie mi własną markę – seniora wiekiem i outsidera życiem – wyrobić i obronić. Czy z nurtem rzeki popłynę, czy w przeręblu utknę – czas pokaże.

IMG_20150927_172227

W tym miejscu pozwolę sobie podziękować organizatorom za zaproszenie na Galę Blog Forum Gdańsk, Gazecie Trójmiasto i Panu Maciejowi Drzewickiemu za reklamę;-), a wielu innym osobom  – za wszystkie życzliwe uwagi i komentarze.

A na weekend polecam …

Sobota, 26.09.2015 r.

Mnóstwo atrakcji od samego rana czyli Trójmiasto jak zwykle nie rozczaruje dzieci. Oprócz teatrzyków, na które warto się wybrać w Gdyni, Sopocie oraz Gdańsku („Kopciuszek”, „Piotruś Pan”, „Tuwim dla dzieci”), w ten weekend startuje również w Kinie Żak „Festiwal Kino Dzieci” czyli fantastyczna okazja, aby zobaczyć produkcje, które ostatnim czasie zachwyciły dzieci w różnych krajach. Strona internetowa przedsięwzięcia bardzo przystępna (m.in. wskazanie kategorii wiekowej przy każdym filmie / bajce), ceny biletów jeszcze bardziej, tak że tylko korzystać. Dla tych, którzy już mają inne plany na ten weekend cenna informacja – festiwal trwa aż do 4.10.2015 r.

Tytułem wytłumaczenia – nasze plany na jutro to 4-te urodziny starszego testera, tak że w w/w miejscach będziemy jedynie duchem 😉

Niedziela, 27.09.2015 r.

Nasza niedziela to długo przez testerów oczekiwana wizyta w „Krainie Kinder Niespodzianki” w Gdyni (Arena, K. Górskiego 8) czyli spektakl „Magiczna podróż” i rozrywka w strefie zabawy. Sama już się nie mogę doczekać 😉

 

Matka też człowiek – urlop się należy

Nadchodzi taki dzień w życiu matki, kiedy niemożliwe staje się osiągalne: nagle
i zupełnie niespodziewanie dzieci są już na tyle duże i samodzielne, że samodzielny wyjazd matki na niezbyt długą na początek delegację, konferencję, szkolenie, weekend w spa, szkołę jogi (niepotrzebne skreślić) staje się całkowicie realny.

Wcześniej nieco przytłoczona stałą obecnością i maleńkością testerów dzień ten raczej jako bardzo odległą przyszłość widziałam, aż tu nagle …. nadszedł. Jako namacalny dowód na to, że marzenia się spełniają, tylko czasem morza cierpliwości na to potrzeba. A że w dobrych tatusiowych rękach testerów zostawiam, to ruszam spokojna …

IMG_20150923_183912(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

Kreatywnym być – literki nadal na topie

Nic ostatnio tak nie zajmuje testerów jak tropinie we wszystkich możliwych lokalizacjach literek i zadawanie pytań z nimi związanych.

„A co tu jest napisane? A jaka to litera?” – słyszę przy każdej możliwej okazji
i cierpliwie literuję, sylabizuję i po 10 razy to samo każdemu z nich powtarzam. Czasami muszę wybiec z łazienki, oderwać się od garnka czy piekarnika szósty raz donośnym głosem wołana i pędzić, żeby ten głód wiedzy zaspokoić i nie zniechęcić młodych adeptów alfabetu.

O ile u młodszej testerki jest to na razie głównie przejaw naśladownictwa starszego brata, tak u testera jest to wyraz autentycznego zainteresowania, który mnie – jako zagorzałą czytelniczkę – niezmiernie zresztą cieszy. A że nauka najlepiej wchodzi „przy okazji”, to ku radości testerów od kilku dni mamy takie oto edukacyjne kąpiele.

Dostawcą radości jest sieć sklepów „Biedronka”, nakład finansowy to ok. 25 zł. Literki są odporne na wstrząsy, gryzienie i wyrywanie z rąk, łatwe do utrzymania w czystości i jak na razie niezniszczalne. Polecamy.

IMG_20150920_081919(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

Weekendowych wspomnień czar

IMG_20150919_122930(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

Propagowanie pewnych form atrakcji zobowiązuje do ich osobistego przetestowania, więc – aby słowo ciałem się stało – w sobotni poranek zameldowaliśmy się w komplecie na ekologicznym festynie na gdańskim Przymorzu, gdzie nie tylko wspólnie kolorowaliśmy i wyrabialiśmy własnoręcznie biżuterię z plastikowych butelek,

IMG_20150919_123933IMG_20150920_174529_1
(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

ale dane nam było też sprawdzić każdy jeden sprzęt na placu zabaw. I to po kilka razy.

IMG_20150919_114218 IMG_20150919_114534

(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

Korzystając z pięknej słonecznej, pogody dokonaliśmy szybkiego transferu na „Amber Fest, gdzie ilość skakańców, dmuchańców, basenów z kulkami, konkursów i innych atrakcji zatrzymała nas na dobre 3 godziny.

IMG_20150919_141033(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

Niedziela była dniem spacerów,

IMG_20150920_115826(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

a potem naukowych przeżyć na warsztatach i pokazach w „Alfa Centrum”, gdzie starszy tester w towarzystwie taty zgłębiał tajniki chemii oraz fizyki, a wszystko w naprawdę przystępnej dzieciom formie. Zestaw „małego odkrywcy” w zamian za pieczątki oczywiście zdobyty i nawet już wypróbowany.

IMG_20150920_153938IMG_20150920_162804
(C) 3miastookiemmamy.wordpress.com

Wyjście ewakuacyjne – odwiedziny

Bywają dni, kiedy nasze poczynione wcześniej misterne plany rozrywkowo – edukacyjne biorą w przysłowiowy „łeb” i  trzeba na szybko coś zorganizować.
Tak, aby z nadmiaru wolnego czasu oraz braku propozycji twórczych zajęć nie zwariować. Szczególnie jak pogoda za oknem kiepska, a w centrach handlowych tłoczno. 😉

Naszym planem awaryjnym są … odwiedziny.

Nic tak skutecznie nie łagodzi obyczajów testerów, jak wizyta na obcym terytorium lub też goszczenie we własnych progach osób nie zaliczających się do grona domowników. Korzyści są rozliczne, np. opcja dla niejadków – żadne kanapki, ciastka, owoce, desery itp. nie smakują tak dobrze, jak te zrobione nie przez własną mamę. Oczywiście, bywają też wizyty trudniejsze, podczas których dochodzi do walk o zabawki czy jedzenie (zazwyczaj lody), generalnie jednak nic tak skutecznie
i przyjemnie nie zajmuje czasu jak obecność gości lub pobyt „w gościach”.

Poza tym – w przypadku przyjmowania gości – testerzy aż się trzęsą, żeby wspólnie pojechać po zakupy, przygotowywać poczęstunek i wreszcie (to hit absolutny) podawać do stołu (czyli walor edukacyjny).  A że zapraszamy tylko gości, na wizytę których mamy autentyczną ochotę, to tym oto sposobem dochodzi do upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu, bo i radość dzieci i przyjemność nasza.

Tak, drodzy przyjaciele – inaugurujemy jesienny grafik wizyt! 😉

A na eko – weekend proponuję …

Sobota, 19.09.2015 r.

III Gdański Piknik Ekologiczny na Przymorzu (ul.Jagiellońska 11, godz. 11-14) – warsztaty ceramiczne, ogrodowe, rękodzieła, a przy okazji możliwość wymiany elektrośmieci na bilety do kina.

Święto Południa Gdańska czyli 2-dniowa (19-20.09) impreza w klimacie sportowo – ekologicznym. Dla starszych dzieci biegi, warsztaty, wspólne budowanie latawców, origami, pokazy wioślarstwa, a dla maluchów zjeżdżalnie, malowanie buziek i zabawy z animatorami. Sobota, godz. 11-18 – Szkoła Podstawowa nr 12 przy ulicy Człuchowskiej, niedziela, godz. 10-16 – teren przy zbiorniku retencyjnym „Świętokrzyska II”.

Niedziela, 20.09.2015 r.

Eko – piknik „Miasto bliżej wody” – przystań na Żabim Kruku, godz. 12-17 – dalsza część eko – warsztatów oraz pokazy ratownictwa wodnego.

A jak już ktoś odczuje przesyt tematyką eko albo pogoda (odpukać) jednak nie dopisze, to robiąc zakupy można z dziećmi zatrzymać się w Laboratorium Alfa w Centrum Handlowym Alfa w Gdańsku, gdzie w ramach projektu „Dotknik, odkryj,poznaj” przez cały weekend w godz. 13-18 można robić eksperymenty chemiczne, brać udział w warsztatach naukowych oraz podziwiać Science show (o każdej pełnej godzinie) a także wygrać nagrody w konkursach. A że to jednak weekend EKO, to będą też eko-roboty.