Kreatywnym być czyli „mamo, jaka to litera ?”

Z niewiadomych powodów moje dzieci nie przejęły po mnie miłości do alfabetu, a przynajmniej nie w takiej tradycyjnej formie.

Nie, żebym – jako matka raczej edukacyjnie mało wymagająca (na razie) – jakoś szczególnie na to naciskała, ale znalazły się w naszym domu swego czasu i znajdują nadal różne drewniane układanki z literkami i cyferkami, książeczki z alfabetem i poleceniami liczenia pszczółek, rybek, grzybków itp., które to jednak testerów kompletnie nie zainteresowały. Już się nawet mentalnie nastawiłam na korki z polskiego w zerówce dla obu (zawsze to taniej), aż tu nagle wydarzył się cud. Ciasteczka ! Ciasteczkowe literki, cyferki czyli podwieczorek połączony z nauką alfabetu.

IMG_20150824_172429 (C) 3miasto okiem Mamy.

Nie, żebym tu chciała podstępem jakąś ciasteczkową markę reklamować (wszak blog ten z założenia nie jest reklamowy) , ale w sklepach jest co najmniej kilka takich wynalazków i godne są rozpropagowania.

Tak więc układamy sobie  słowa, a nawet krótkie zdania, a pytanie „mamo, jaka to litera ?” pojawia się nawet częściej niż wrzaski „oddaj, to moje, zostaw, zjadłaś mi moje A itp.” i tym podobne przekrzykiwania. W każdym razie polecam jako sposób na całkiem smaczną zabawę połączoną z nauką.

Dla bardziej rozwiązłych żywieniowo – widziałam też żelki w postaci literek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s